"Jestem pełna inspiracji". Lorde w pełni niezależną artystką

Będąca obecnie w trasie Lorde opowiedziała postanowiła opowiedzieć fanom co u niej słychać. Jak się okazało, w ostatnich miesiącach w jej karierze zaszły istotne zmiany - nowozelandzka artystka po raz pierwszy od kilkunastu lat nie jest związana kontraktem z wytwórnią.

"Jestem pełna inspiracji". Lorde w pełni niezależną artystką

Lorde opowiedziała fanom między innymi o rozstaniu z wytwórnią

Foto: Ophelia Mikkelson Jones/Universal/mat. prasowe

O swojej obecnej sytuacji Lorde opowiedziała słuchaczom i słuchaczkom 18 marca, za pośrednictwem serii nagrań głosowych. Wśród wiadomości od artystki o tym, że czyta obecnie "dziwaczne książki" i gra w szachy z Addison Rae, znalazła się również informacja, że jej kontrakt z Universal Music dobiegł końca. Tym samym stała się w pełni niezależną artystką.

Posłuchaj audycji Trójki

"Okazja do rozpoczęcia od nowa". Lorde o rozstaniu z wytwórnią

Z Universal, jak wyjaśniła artystka, związana była przez 17 lat. Pierwszy kontrakt z wytwórnią podpisała jako dwunastolatka. Ostatni został zakończony w grudniu 2025 roku. - Uwielbiam ich, to niesamowici ludzie i praca z nimi była niesamowitym doświadczeniem. Ale prawda jest taka, że dwunastoletnia dziewczynka przedwcześnie podpisała i sprzedała swój dorobek twórczy zanim jeszcze wiedziała jaki on będzie i co im przekaże - stwierdziła Lorde.

Jednocześnie wokalistka i kompozytorka nie wyklucza, że w przyszłości wznowi współpracę z wytwórnią. - Na pewno w przyszłości podpiszę kontrakt; bardzo możliwe, że z Universal. Ale na razie potrzebuję chwili, kiedy nic co tworzę nie jest sprzedawane ani kupowane. Kiedy widzę okazję do rozpoczęcia czegoś od nowa, spróbuję z niej skorzystać. To dziwne, bo czuję otwartość i ogrom możliwości, inspirację - stwierdziła artystka.

Obecnie Lorde kontynuuje trasę Ultrasound World Tour, która potrwa do września 2026 roku i jednym z jej punktów była wizyta piosenkarki w Polsce. Jej najnowszy i piąty album studyjny, "Virgin" ukazał się w czerwcu 2025 r. Choć został dobrze przyjęty przez krytyków, nie otrzymał nominacji do nagród Grammy.

Kamil Kucharski