Riff rodem z busa i tekst o samotności, czyli "Message in a Bottle" The Police
Czy "Message in a Bottle" to najlepsza piosenka, jaką kiedykolwiek napisał Sting? Tak odważną opinię wyraził kiedyś jego kolega z zespołu The Police, Andy Summers. Choć nad takim stwierdzeniem można dyskutować, utwór bez wątpienia stał się ponadczasowym hitem. Historię jego powstania przypomniał Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".
The Police w "Piosence do Wyjaśnienia".
Foto: screen/youtube.com/The Police
"Message in a Bottle", jeden z największych przebojów zespołu The Police, do dziś zajmuje ważne miejsce w kanonie muzyki rockowej. Utwór jest jednocześnie ciekawą kompozycją pomysłów wszystkich członków grupy. Historię jego powstania przybliżył Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".
Riff rodem z busa i mieszanka pomysłów
- To najlepsza piosenka, jaką napisał Sting - powiedział kiedyś gitarzysta Andy Summers. Zgodziłoby się z tym wielu fanów, bo to pierwszy numer jeden w historii trio. To tym bardziej fascynujące, że piosenka jest zlepkiem bardzo wielu niecodziennych inspiracji i pomysłów. Sting jest nie tylko autorem linii melodycznej, ale też ikonicznego riffu gitary granego przez Summersa - opowiadał Kuba Ambrożewski.
Jak przypomina prowadzący audycję, charakterystyczny riff gitarowy powstał podczas podróży zespołu busem po RFN. Sting przekazał pomysł Andy’emu Summersowi, który rozwinął go w unikalną partię gitarową.
- Na 4 zapętlone akordy grane techniką arpeggio wpadł ponoć w busie podczas trasy w RFN. Sting nie był jednak gitarzystą, który rozwinął coś dobrego w coś niezwykłego. W trakcie tworzenia piosenki Summers był już doświadczonym, 36-letnim muzykiem. Jego gust był też eklektyczny - od rocka do Bartóka. I to właśnie od węgierskiego kompozytora zaczerpnął sposób harmonizacji riffu, co dało unikalne brzmienie - opowiada Ambrożewski.
Posłuchaj audycji w Trójce:
Reggae, punk i muzyka sakralna
Na ostateczny kształt utworu wpłynęły także inspiracje pozostałych muzyków zespołu. Sting pisząc z kolei melodię wokalu w zwrotkach inspirował się chorałami gregoriańskimi. Jakby tego było mało, numer stał się popisem perkusisty Stewarta Copelanda, płynnie przełączającego się między rytmami reggae i punk rocka - mówi prowadzący "Piosenki do Wyjaśnienia".
Całość spina tekst opowiadający o samotności i potrzebie kontaktu z drugim człowiekiem.
- Jak udało się powiązać te elementy w przebój? Może to kwestia uniwersalnego tekstu, w którym Sting jest rozbitkiem na bezludnej wyspie, który nie mogąc dłużej znieść samotności wysyła list w butelce, licząc, że ktoś odbierze wiadomość. Pewnego ranka znajduje jednak setki miliardów butelek o podobnej treści i zdaje sobie sprawę, że cały świat składa się z takich samych jak on wołających o pomoc rozbitków - puentuje Kuba Ambrożewski.
Czytaj także;