"Polski to mój drugi język, ale pierwsza miłość". ax.polski w Trójce
Sofia Lebedieva, w internecie znana jako ax.polski, analizuje etymologię, gramatykę i poezję ukrytą w codziennej polszczyźnie. Choć język polski nie jest jest pierwszym językiem, to nazywa go "pierwszą miłością". - Poczułam w tym języku wolność - mówiła w rozmowie z Martą Malinowską w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7".
Sofia Lebedieva, czyli ax.polski w Trójce
Foto: Sofia Le/YouTube
Gościnią Marty Malinowskiej w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7" była Sofia Lebedieva znana w mediach społecznościowych jako ax.polski. Nasza gościni to twórczyni internetowa, która z pasją promuje piękno języka polskiego. Jest też twórczynią piosenek i poezji - nie tylko w języku polskim.
Posłuchaj audycji Trójki:
- Skąd się wzięło powiedzenie "spuścić nos na kwintę"? Tłumaczy Mateusz Adamczyk w "PrzySłowiu"
- Magdalena Parys o swojej nowej książce "Floren". Audycja "Ludzie"
ax.polski w Trójce
Sofia Lebedieva pochodzi z Ukrainy, od kilku lat mieszka we Wrocławiu. O swoim zamiłowaniu do polskiego języka mówi: "Polski to mój drugi język, ale pierwsza miłość". - Przeprowadzki są dla mnie bardzo ważną częścią życia. Lubię to robić - przyznała w rozmowie z Martą Malinowską. - We Wrocławiu spotkałam ludzi, którzy spowodowali, że zostanę chyba tutaj troszkę dłużej. To jest niesamowite, że czasem się człowiek czuje taki troszkę niezrozumiany, wyalienowany, a wystarczy, że zmieni otoczenie i nagle się okazuje, że wszyscy tacy są jak ty i w ogóle nie ma walki o zrozumienie - opowiadała gościni Trójki.
Sofia Lebedieva wytłumaczyła także, jak rozumieć jej pseudonim ax.polski. - To "x" jest tak wymyślone, że to jest litera z alfabetu cyrylickiego i czyta się to "ach polski". Chodziło mi o to, żeby zgrabnie przekazać, że jestem obcokrajowcem, pochodzę z Ukrainy - mówiła.
Jak sama mówiła, język polski fascynuje ją cały czas, bo "ciągle jest coś do odgadnięcia". - Takie rozkładanie rąk przychodzi do mnie, kiedy myślę o sprawach związanych z wynajęciem mieszkania. "Wynajmę mieszkanie" w gazetach - nie wiadomo, czy on ma mieszkanie do wynajęcia czy chce wynająć. Nie znalazło się drugiego słowa. Co to za abstrakcja wspaniała - zwróciła uwagę gościni Trójki.
"Ach, język jest wspaniały"
Marta Malinowska mówiła, że Sofia w swoich materiałach poniekąd uczy Polaków języka na nowo. - Ach, język jest wspaniały - mówiła gościni Trójki. - Jestem takim obcym elementem i dla mnie to wszystko jest świeże, musiałam się tego nauczyć. To jest trochę tak, jak ktoś pojedzie na wakacje do Grecji i zachwyca się piękną wodą i myśli: "Ludzie, którzy tutaj żyją, mają tyle piękna - słońca, wody", a ci ludzie tego nie dostrzegają, bo mają to na co dzień - opowiadała.
- Ten człowiek z zewnątrz zachwyca się wodą, niebem i pogodą. Ja, jako człowiek z zewnątrz, zachwycam się językiem i tymi niesfornymi dopełniaczem czy wołaczem. Nigdy się nie zgadnie, czy jest tam "u" czy "a" - "piasku" czy "piaska", "tortu" czy "torta". A "statua" w miejscowniku? O "statui", a nie o "statule". (...) Dla was (Polaków - red.) może być to problem, a ja myślę: "Wow, jakie fajne, jakie niezrozumiałe" - mówiła ax.polski.
"Poczułam w tym języku wolność"
Rozmówczyni Marty Malinowskiej przyznała, że "komplikacje" w języku polskim są dla mniej czymś bardzo ciekawym. - To takie ślepe zakochanie. (...) Zaczęłam mieć kontakt z językiem polskim, kiedy miałam 16, 18 lat. To taki skomplikowany czas w życiu, kiedy wszystko jest takie bardzo mocne. Maksymalizm tego wieku też zagrał jakąś rolę. Poczułam w tym języku wolność - opowiadała.
- Bardzo lubię też to, że niektóre słowa w języku ukraińskim brzmią identycznie albo bardzo podobnie jak w polskim. Tak było ze słowem "wrażliwy". Dla mnie to słowo miało bardziej negatywny wydźwięk - po ukraińsku to oznacza "przewrażliwienie". Ale tutaj, gdy jestem nazywana osobą wrażliwą, to już jest pozytywne - zwróciła uwagę Sofia.
Ewelina Kołaczek