"Teraz jest moment, kiedy czuję głód pisania". Krzysztof Zalewski w Trójce

Krzysztof Zalewski był gościem Trójki. Artysta zaprezentował niedawno swój nowy utwór "Lepiej już było", który stanowi symboliczne domknięcie okresu związanego z albumem "Zgłowy". W audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7" muzyk opowiedział o tym etapie swojej twórczości, wspomnianym singlu oraz o planach na przyszłość.

"Teraz jest moment, kiedy czuję głód pisania". Krzysztof Zalewski w Trójce

Krzysztof Zalewski w Trójce.

Foto: Pawel Wodzynski/East News

Krzysztof Zalewski był gościem Trójki. Wokalista kończy właśnie okres związany z płytą "Zgłowy", dlatego opublikował nowy singiel "Lepiej już było". W rozmowie z audycją "Tu Myśliwiecka 3/5/7" opowiedział o utworze, swoich planach na przyszłość oraz pierwszych pomysłach na kolejne wydawnictwo.

Krzysztof Zalewski o "Lepiej już było". "Klamra wieńcząca okres"

Jak podkreśla muzyk, singiel "Lepiej już było" nie będzie jedyną nową piosenką, którą zaprezentuje w najbliższym czasie. Wszystkie te utwory mają stanowić swoiste domknięcie rozdziału związanego z najnowszym albumem.

- To jest taka klamra wieńcząca okres, który spędziłem z płytą "Zgłowy", grając w zeszłym roku ponad 100 koncertów z materiałem z tej płyty. Czułem silną potrzebę, żeby napisać jeszcze kilka piosenek. Napisałem jeszcze trzy utwory, zdążyliśmy je nagrać. I to jest pierwszy z nich, taki najsmutniejszy, na przednówek idealnie. Sukcesywnie dwa kolejne single będziemy Państwu serwować. Dzięki czemu ja mogę sobie zrobić trochę przerwy od grania - gramy 15 marca ostatni koncert na Torwarze wieńczący trasę i cały ten czas z płytą „Zgłowy” i zapraszam bardzo serdecznie. Potem będziemy grali dużo mniej, żebym ja mógł sobie pomyśleć, pospacerować po lesie, wyjechać gdzieś na Antarktydę i wymyślić, jaki nowy materiał ma być na następną płytę - mówi Zalewski.

Artysta przyznaje, że dwie kolejne piosenki będą nieco różnić się atmosferą od materiału z płyty "Zgłowy", choć w naturalny sposób nadal będą z nią powiązane. Jednocześnie Zalewski zapowiada, że chciałby spróbować czegoś zupełnie nowego.

- Teraz udało się trzy piosenki napisać. I siłą rzeczy te dwa następne numery są mniej spójne z całą płytą. Ale cały czas byłem w tym sosie piosenek "Zgłowy", bo cały czas je grałem i cały czas będą gdzieś do tej płyty przystawać. A chciałbym pokazać coś zupełnie innego; wymyślić jakąś inną postać, jakoś odkryć się na nowo, wyjść ze strefy komfortu. Może tym razem będzie to płyta a cappella z chórem gregoriańskim, albo będę grał jazzowe ballady w stylu Sinatry. Albo pójdę w hard techno berlińskie. Zacząłem już szukać melodii, kilka szkiców powstało, ale to jeszcze jest nie ten moment. Muszę grubą kreską oddzielić "Zgłowy" od tej płyty nadchodzącej. 15 marca kończymy ten okres z przytupem na Torwarze, a potem zobaczymy - mówi Zalewski.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Jakie plany na przyszłość? Jak powstają piosenki Zalewskiego?

Zalewski podkreśla, że chciałby, aby jego kolejny album był wyraźny w swoim charakterze i spójny artystycznie, a przy tym wyraźnie różnił się od wcześniejszych projektów.

- Czasami mam przesyt i czasami nawet przestaję słuchać muzyki. Jak gram za dużo koncertów, już mam dosyć, wtedy książki przychodzą z pomocą albo seriale. Natomiast teraz jest moment, że czuję głód pisania. Melodie przychodzą mi łatwiej niż teksty. Parę melodii już mam, ale najpierw chciałbym wymyślić formułę, myśl przewodnią. Nie mówię, że będę robił koncept album, ale tak, żeby następna płyta była spójna, wyrazista i jakaś zupełnie inna. To David Bowie mówił w kontekście tworzenia, że należy wychodzić ze strefy komfortu, żeby to było ciekawe i oryginalne. On to porównywał do tego, że jak idziesz pływać i znajdujesz ten moment, w którym nie dotykasz podłoża. Już jest troszkę niebezpiecznie, jeszcze nie jesteś na pełnym morzu, że przyjdzie fala i nie wrócisz, ale nie jest na tyle wygodnie, żeby stać i rozmawiać. Musisz trochę walczyć o życie. Więc takie niewygodne miejsce muszę sobie znaleźć - mówi Zalewski.

W trakcie rozmowy w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7" artysta opowiedział również o swoim procesie twórczym i o tym, jak powstają jego piosenki.

- Najczęściej siadam i zaczynam improwizować. Albo coś trafi, albo nie. Czasami godzinami zupełne bzdury i nic nie przychodzi do głowy. Czasami tygodniami przychodzę, nagrywam, układam. Wymyślę jakiś beat i gram na bębnach, piszę riff basowy i nic z tego nie ma. A potem przychodzi jakiś fragment melodii, który mnie oczaruje i w kółko gram godzinami, żeby znaleźć do tego odpowiednie miejsce i harmonię. Czasem z pomocą przychodzą koledzy. Bardzo dużo piszę z Andrzejem Markowskim, moim przyjacielem z zespołu, basistą i pianistą - mówi wokalista.

Muzyk zapowiada również, że zamierza nieco ograniczyć liczbę koncertów, choć podkreśla, że nie wyobraża sobie całkowitej rezygnacji z grania na żywo.

- No ale na chwilę. Ja nie potrafię żyć bez koncertów. To nie jest tak, że przestanę zupełnie grać, ale będą takie miesiące, kiedy nie będę w ogóle grać. Ja tak około 100 koncertów rocznie grałem od dawna. Jak zagram w tym roku 40, to jest nic, ale na tę scenę wyjdę. Jakbym miał zagrać pięć koncertów w roku albo w ogóle nie grać, to po co miałbym to robić. Nie wiadomo, czy za pół roku nie spadnie mi cegła na głowę i miałbym sobie odmawiać największej przyjemności w roku? Nie ma takiej opcji. Są takie miesiące w roku, kiedy kalendarz jest jednak wyczyszczony i pojeżdżę, żeby też spotkać innych ludzi, inspirować się innym spojrzeniem na muzykę. Zobaczyć, jak inni producenci robią, poodbijać piłeczkę - mówi Zalewski.

Czytaj także:

Mateusz Wysokiński