"Fantastycznie rezonuje z rzeczywistością". Antoni Pawlicki o filmie "Pojedynek"

Antoni Pawlicki opowiedział o swojej roli w filmie "Pojedynek". Produkcja przedstawia próbę indoktrynacji Polaków przez władze radzieckie na początku II wojny światowej, w 1939 roku. Zdaniem aktora obraz w wyjątkowo mocny sposób odnosi się do współczesności i jak podkreśla "fantastycznie rezonuje z rzeczywistością". 

"Fantastycznie rezonuje z rzeczywistością". Antoni Pawlicki o filmie "Pojedynek"

Antoni Pawlicki o filmie "Pojedynek".

Foto: PAP

"Pojedynek” Łukasza Palkowskiego, którego premiera odbyła się 27 lutego 2026 roku, opowiada o tysiącach wybitnych Polaków trafiających do rosyjskiej niewoli. W obozach zostają poddani indoktrynacji - elementowi większego planu. W audycji "Trójkowo, Filmowo" filmowi przyjrzeliśmy się razem z Antonim Pawlickim, odtwórcą roli Antoniego Tucholskiego. Aktor zwrócił uwagę, że produkcja "fantastycznie rezonuje z rzeczywistością".

Antoni Pawlicki o filmie "Pojedynek"

W rozmowie z Ryszardem Jaźwińskim Pawlicki podkreślił, że choć film czerpie z historii, jego bohaterowie nie są rekonstrukcją konkretnych postaci, lecz figurami dramaturgicznymi inspirowanymi realiami epoki.

- Rzeczywiście, to środowisko filmu wojennego jest mi bliskie i to, że opowiadamy tę rzeczywistość historyczną, jest dla mnie naturalne. Tu warto powiedzieć, że nie opieramy się na postaciach historycznych. Inspirujemy się nimi, inspirujemy się tą historią, ale tworzymy postaci całkowicie fikcyjne, które po prostu spełniają te role, które są im przypisane w scenariuszu - mówi Pawlicki w audycji "Trójkowo, Filmowo".

Aktor zaznacza, że jego rola, podobnie jak inne postaci drugoplanowe, buduje tło dla głównego bohatera granego przez Jakuba Gierszała. Tło nie jest jednak dekoracją: ma pokazać wielość postaw, napięć i wyborów, z jakimi mierzą się bohaterowie.

- Jest to postać drugoplanowa i jest takich postaci kilka, i spełniają one funkcję stwarzania tła dla głównego bohatera, ale tła na tyle istotnego, pokazującego nas jako Polaków. To jest opowieść o tym, jak Polacy zachowali się, jak zachowała się elita w sytuacji, kiedy przegrali wojnę, zostali osadzeni w obozie i została im przedstawiona taka droga, że jak przejdą na stronę Rosji, to będą mogli kontynuować swoje normalne życie, ale także się rozwijać. (...) Myślę, że te postaci drugoplanowe miały dać taki obraz, że my, Polacy, jesteśmy różni. Że tamci Polacy byli różni. Mieli różne poglądy, dynamiki, ekspresje, ale w tej jednej kwestii nieracjonalnej krnąbrności, nieracjonalnego postawienia się do opozycji względem propozycji, Polacy byli wtedy zjednoczeni. Więc ta moja postać reprezentuje kogoś takiego jak przedwojenny antysemita, ale człowiek pozytywny, wąsaty oficer, taki ułan, jakiego możemy sobie wyobrazić - człowieka energetycznego, prostolinijnego, dla którego rodzina jest ważna. Ale takiego człowieka, który nie ma wątpliwości co do podjętych wyborów: czy podpisania tej lojalki z Rosją, czy też nie - opowiada Pawlicki.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"Fantastycznie rezonuje z dzisiejszą rzeczywistością"

Pawlicki uważa, że siła filmu nie polega na "frontowym" ujęciu wojny, lecz na sytuacji wyboru, pozornie komfortowej, a jednak moralnie bezlitosnej. I to właśnie, jego zdaniem, najmocniej łączy opowieść z tym, co dzieje się dziś.

- To, jak ten film rezonuje z dzisiejszą rzeczywistością, właśnie przez to, że nie dotyka tej kwestii bycia w okopie, strzelania, walki, tylko jesteśmy w sytuacji takiej, że w warunkach niezbyt tragicznych stajemy przed wyborem: czy chcesz, żeby twoje życie było takie fajne, jak jest, czy nie. I mam wrażenie, że my nie będziemy stać dziś przed tym wyborem, tylko już stoimy przed tym wyborem. Czy podejmiemy decyzję o tym, czy wyślemy pieniądze Ukrainie na walkę z naszym wspólnym wrogiem, czy ulegniemy propagandzie Rosji. (...) Ten film fantastycznie rezonuje z dzisiejszą rzeczywistością - mówi Pawlicki.