Nieokrzesany głos i proste prawdy życiowe, czyli "Ooh La La" od Faces

Choć historia rocka z pietyzmem opisuje brytyjską inwazję lat 60. i zespoły pokroju The Beatles, The Who czy The Rolling Stones, znacznie rzadziej przywoływana jest grupa Small Faces - formacja, z której wyrósł późniejszy zespół Faces. To właśnie on stał się kuźnią wielkich karier Roda Stewarta i Ronniego Wooda. Co więcej, to Wood stanął za mikrofonem w jednym z największych przebojów grupy -"Ooh La La". Kulisy powstania utworu przypomniał Kuba Ambrożewski.

Nieokrzesany głos i proste prawdy życiowe, czyli "Ooh La La" od Faces

Nieokrzesany głos i proste prawdy życiowe, czyli "Ooh La La" od Faces

Foto: Yui Mok/Press Association/East News

Faces to zespół, który jest dziś nieco zapomniany. Warto jednak oddać mu sprawiedliwość - to właśnie w tej grupie zaczęła się wielka kariera Roda Stewarta, a na szerokie wody wypłynął Ronnie Wood. Ich wielki przebój "Ooh La La" to opowieść o prostych prawdach życiowych, a zarazem utwór potwierdzający zdolności wokalne późniejszego muzyka The Rolling Stones. Historię kompozycji przypomniał Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".


Historia Faces. Stewart i Wood w jednym zespole

- Beatlesi, The Rolling Stones, The Kinks i The Who - brytyjska inwazja lat 60. "A co z The Small Faces?" - zapytaliby ci bardziej wnikliwi. Rzeczywiście ciężko wyobrazić sobie krajobraz wyspiarskiego rocka bez tej wpływowej grupy. Ale w pewnym momencie Small Faces rozpadli się na dwie formacje - Humble Pie i Faces, do których dołączyły dwie postacie doskonale znane fanom muzyki: wokalista Rod Stewart i gitarzysta Ronnie Wood, późniejszy gitarzysta The Rolling Stones – opowiada Kuba Ambrożewski.

Zatrudnienie Stewarta okazało się dobrym ruchem. Grupa zyskiwała na popularności, podobnie jak sam muzyk, który jednak pod koniec działalności zespołu zdystansował się, poświęcając czas swojej własnej karierze.

– Eksplozja popularności Stewarta sprawiła, że jego zespół także osiągnął status gwiazdy. Na etapie czwartego albumu Faces wokalista był jednak bardzo skupiony na swojej karierze i zaniedbywał kolegów. Ostatnia, jak się okazało, płyta grupy powstawała z jego niewielkim udziałem. Można by pomyśleć, że z tego właśnie powodu Rod nie śpiewa na najważniejszej, tytułowej piosence. Prawda jest jednak inna – mówi Ambrożewski.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Stewart i Lane nie byli zadowoleni z wokalu. Wtedy wkroczył Wood

- Zarówno Stewart, jak i drugi wokalista, Ronnie Lane, nie byli zadowoleni ze swoich prób. Spróbował więc Ronnie Wood, przyszły członek Stonesów, i wykonał ostatni numer na ostatniej płycie Faces. Choć kto wie, czy to się nie zmieni? Bo ponoć Wood i Stewart od jakiegoś czasu tworzą materiał na pierwszy od 50 lat nowy materiał grupy – mówi Ambrożewski.

O czym jest piosenka? Wyjawia dość prostą, a jednocześnie uniwersalną prawdę życiową.

- Nieokrzesany głos Wooda zdaje się idealnie pasować do prostej prawdy życiowej, którą niesie piosenka. To opowieść starego mężczyzny, który wspomina słowa dziadka. Kiedyś puszczał je mimo uszu, ale dziś wie, że powinien był wziąć je sobie do serca. "Chciałbym wiedzieć to, co wiem dziś, gdy byłem młodszy" - grzmią słowa powtarzanego refrenu. Tekst kończy się konkluzją, że biedny wnuczek, który słucha słów dziadka, także będzie musiał nauczyć się życia na własnej skórze - puentuje Ambrożewski.