ZUS cofa zasiłki ciężarnym kobietom. "Niektóre idą na etat, by zajść w ciążę"

ZUS sprawdza czy L4 rzeczywiście należy się kobietom z tytułu dolegliwości podczas ciąży. W wielu przypadkach cofa zasiłek, a ciężarne wygrywają w sądzie. - Kiedy dowiadujemy się o ciąży, to bierzemy zwolnienie lekarskie. To zdecydowanie różni nas od innych Europejek - powiedziała w Trójce dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, ekspertka ochrony zdrowia. - Ciąża czasami jest okazją, żeby odpocząć przez jakiś czas i nie chodzić do pracy - stwierdziła z kolei Aleksandra Kurowska z portalu Cowzdrowiu.pl.

ZUS cofa zasiłki ciężarnym kobietom. "Niektóre idą na etat, by zajść w ciążę"

ZUS kontroluje zwolnienia lekarskie kobiet w ciąży

Foto: Dean Drobot/Shutterstock

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • ZUS kontroluje zwolnienia lekarskie kobiet w ciąży
  • W wielu przypadkach cofa przyznane zasiłki 
  • Kobiety odwołują się od decyzji ZUS-u do sądu, gdzie często wygrywają

OGLĄDAJ. Aleksandra Kurowska i dr Małgorzata Gałązka-Sobotka gośćmi Moniki Suszek

Kobiety w ciąży pod lupą ZUS. "Chodzi o sprawdzenie czy pewne regulacje i zasady nie są łamane"

ZUS kontroluje kobiety w ciąży i coraz częściej cofa przyznane wcześniej świadczenia pieniężne, a tym samym powoduje falę odwołań i spraw sądowych. Materiał na ten temat opublikował "Dziennik Gazeta Prawna". Jak się okazuje, według kontrolerów ZUS-u wiele Polek w ciąży nie powinno być na zwolnieniu lekarskim. Kobiety odwołują się od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych do sądu i sprawy często wygrywają.

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, ekspertka ochrony zdrowia, podkreśliła, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych, "jak każdy płatnik, dysponujący środkami publicznymi, czyli naszymi, jest zobowiązany do tego, aby wykonywać pewne procesy ewaluacji, monitorowania: na ile pewne przepisy w politykach publicznych, w tym przypadku w polityce społecznej, nie są nadużywane". - Chodzi o sprawdzenie czy pewne regulacje i zasady nie są łamane. Podobnie jest w przypadku ruchu drogowego: mimo że mamy jasne przepisy dotyczące poruszania się na drodze, to policja sprawdza czy zachowujemy się zgodnie z przyjętymi zasadami - zaznaczyła.

Aleksandra Kurowska i dr Małgorzata Gałązka-Sobotka gośćmi Moniki Suszek (Puls Trójki)
15:30
+
Dodaj do playlisty
+

L4 kobiet w ciąży. "Standardowe procedury"

- Mówimy o kobietach w ciąży, ale przecież te kontrole dotyczą każdego z nas. Są to standardowe procedury tej instytucji. Nie zakładam, żeby Zakład Ubezpieczeń Społecznych upatrzył sobie szczególną grupę, czyli kobiety w ciąży. Myślę, że są to tak samo rutynowe kontrole, jak te, które sprawdzają czy zwolnienie lekarskie ma swoje uzasadnienie - dodała rozmówczyni radiowej Trójki.

Według niej "oczywiście społecznie, w sposób naturalny, może to troszeczkę dziwić czy nawet szokować". - Bo przecież można argumentować, że mamy tak niskie wskaźniki dzietności, a szukamy jeszcze winnego po stronie kobiety - powiedziała. - Wiemy, że ciąża najczęściej przebiega w sposób niezachwiany fizjologicznie, ale ten stan w wielu przypadkach wiąże się z różnymi dysfunkcjami, złym samopoczuciem albo wręcz pewnymi objawami, które mają absolutnie medyczne uzasadnienie, żeby wypisać zwolnienie lekarskie dla oczekującej mamy - zaznaczyła dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

"Polki, kiedy się dowiadują, że są w ciąży, przechodzą na zwolnienie lekarskie"

Ekspertka stwierdziła również, że "nie jest tajemnicą, że Polki, kiedy się dowiadują, że są w ciąży, przechodzą na zwolnienie lekarskie". - Lekarz dosyć szybko znajduje dla niego uzasadnienie. To na pewno znacznie różni nas od Europejek. Polki biorą zwolnienie zdecydowanie częściej - powiedziała.

Zwróciła również uwagę, że "okres ciąży wiąże się z pewną niedyspozycją zawodową". - Ja, jako mama, która była dwukrotnie w ciąży, pracowałam przez jedną i drugą ciążę, prawie do szczęśliwego finału, jakim było przyjście na świat moich córek. W Polsce mamy do czynienia z pewnym zjawiskiem socjologicznym, które przyjęło za normę to, że ciąża jest stanem, w którym powinniśmy zachować bardzo wysoką ostrożność. Ta ostrożność powoduje, że różne niedyspozycje, które charakteryzują ten stan, są traktowane jako zjawisko chorobowe, choć wcale chorobą nie są - podkreśliła.

"Idą specjalnie na etat, aby zajść w ciążę"

Zdaniem Aleksandry Kurowskiej z portalu Cowzdrowiu.pl, w takich sytuacjach zawsze trzeba zwracać uwagę także na pracodawców. - Bo zdarzają się sytuacje, kiedy na zwolnienia lekarskie idzie bardzo dużo osób. Poza tym są specyficzni pracodawcy - w systemie edukacji czy w różnych urzędach - gdzie kobiety, które przez lata prowadziły firmę albo miały umowy o dzieło czy umowy-zlecenie, potem idą specjalnie na etat, żeby zajść w ciążę - zaznaczyła rozmówczyni Trójki.

- Ja też pracowałam w obydwu ciążach. Co więcej, burza hormonów powodowała, że w obydwu ciążach około 5-6 miesiąca czułam bardzo silną potrzebę tego, żeby zmienić pracę i ją zmieniałam. W ogóle uważam, że to jest zdrowe. Kiedy byłam raz na zwolnieniu lekarskim przez dwa tygodnie i zaglądałam na fora dla matek w ciąży, to czułam, że mam wszystkie opisywane tam choroby. Ale są takie sytuacje, kiedy całkowicie to rozumiem, tę potrzebę L4. Byłam kiedyś szefową rady przedszkola. I tam rzeczywiście te przedszkolanki szły na zwolnienia lekarskie. Rozumiem to, bo przedszkola są wylęgarnią wszystkich infekcji - powiedziała Aleksandra Kurowska. W jej opinii "jednym z problemów jest to, że państwo nadal traktujemy jako państwo, które ma pieniądze", a "ciąża czasami jest okazją, żeby odpocząć przez jakiś czas i nie chodzić do pracy".

Najczęściej czytane

Źródło: Trójka
Prowadząca: Monika Suszek
Opracowanie: Robert Bartosewicz