Wczesny synthpop i rutyna w związku, czyli "Johnny and Mary" Roberta Palmera
Robert Palmer w trakcie swojej kariery stworzył wiele przebojów, a jednym z najbardziej charakterystycznych pozostaje "Johnny and Mary" - opowieść o przytłaczającej rutynie w związku, która w paradoksalny sposób narodziła się w scenerii radosnych, egzotycznych Bahamów. Historię powstania utworu przypomniał Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".
Robert Palmer w "Piosence do Wyjaśnienia".
Foto: PAP/EPA
Robert Palmer zapisał się w historii muzyki jako wyrazista postać sceny rockowej i popowej. W trakcie swojej kariery nagrał wiele przebojów, jak "Addicted to Love" czy "Johnny and Mary". Historię tej drugiej piosenki przedstawił Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia”.
"Materiał na całkiem niezły film przygodowy"
Historia muzyczna Roberta Palmera sięga dzieciństwa, kiedy na Malcie poznawał uroki muzyki soulowej, jazzowej i bluesowej.
- Życie i kariera angielskiego piosenkarza to materiał na całkiem niezły film przygodowy, w którym nasz bohater znajawiał by się w najbardziej niespodziewanych miejscach i robił rzeczy, których trudno by się było po nim spodziewać. Już jako niemowlak został wywieziony przez rodziców na Maltę, gdzie jego ojciec był oficerem brytyjskiego wywiadu wojskowego. Tam Robert spędził całe dzieciństwo, a nasłuchując amerykańskich stacji radiowch zakochał się w soulu, jazzie i bluesie. W stylach muzycznych z którymi będzie kojarzony jako dorosły artysta - mówił Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjasnienia".
Pod koniec lat 70. świat muzyczny był jednak daleki od młodzieńczych fascynacji Palmera.
- Pod koniec lat 70., gdy Palmer dobił do 30-tki, świat muzyki żył innym brzmieniem. Nową falą i synthpopem. Brytyjczyk postanowił iść tym tropem, wybierając na miejsce pracy nad materiałem osobliwą lokację - studio w Nassau na Bahamach, Potem w swojej twórczości Palmer sięgał po brzmienia karaibskie, ale jak na ironię to własnie na tej wyspie stworzył swój najchłodniejszy album - "Clues" - opowiada Kuba Ambrożewski.
Posłuchaj audycji w Trójce:
Wczesny synthpop i historie o rutynie w związkach
Jak mówił Kuba Ambrożewski, wczesny synthpop Palmera był w dużej mierze inspirowany przez Japan czy Gary’ego Numana.
- "Johnny and Mary" to typowy wczesny synthpop, idący w ślady takich wykonawców jak Japan, czy Gary Numan, którego Palmer zaprosił do współpracy na tej płycie. Piosenka została napisana na Bahamach, przy pomocy prymitywnego sekwencera o 2 w nocy. Nastepnego dnia Palmer zastanawiał się, co począć z tym dziwnym nagraniem, ale melodia chodziła mu po głowie bardzo mocno - mówi Kuba Ambrożewski.
Inspiracją były także obserwacje par, które wyjeżdżały na Bahamy, próbując uciec przed kryzysem w relacjach.
- Spędzając czas w Nassau, Robert Palmer obserwował brytyjskich ekspatów, sczególnie pary, które szukały na wyspie ucieczki przed problemami. Jak zauważał jednak artysta, przywozili je jednak ze sobą, a ich życie i relacja pogrązały się w rutytnie i zobojetnieniu. Tak własnie wyglądał związek Johhny'ego i Mary, bohaterów piosenki - mówi Ambrożewski.
Piosenka stała się hitem, a liczba artystów coverujących ją i wykorzystujących jej motywy jest naprawdę duża.
- Na długiej liście adaptujących tą piosenkę są Tina Turner, Bryan Ferry, Placebo, a nawet Ania Dąbrowska. Zaś inne sławy, jak Rod Stewart w "Young Turks" czerpały z niej garściami - puentuje Kuba Ambrożewski.
Mateusz Wysokiński