30 lat "Dziewczyny Szamana". Powrót do debiutu Justyny Steczkowskiej

- Zawsze chciałam być artystą; nie tylko "śpiewającą dziewczyną". Dla mnie osobiście bycie artystą to ciągłe poszukiwanie samego siebie i wyrażanie przez muzykę - wspomina Justyna Steczkowska. Poczatkiem jej podróży była natomiast "Dziewczyna Szamana". Debiutancki album artystki kończy w tym roku 30 lat.

30 lat "Dziewczyny Szamana". Powrót do debiutu Justyny Steczkowskiej

Justyna Steczkowska i album "Dziewczyna Szamana" były bohaterkami kolejnego wydania "Historii Pewnej Płyty"

Foto: TVP/PAP/Ireneusz Sobieszczuk

Swoją premierę "Dziewczyna Szamana" miała 18 marca 1996 roku. Płyta ukazała się nakładem Pomaton EMI. Było to prawdziwe wejście smoka na polską scenę muzyczną w wykonaniu artystki. O tym, jak powstawał album, usłyszeliśmy w kolejnym wydaniu "Historii Pewnej Płyty". O wydawnictwie opowiedzieli: Justyna Steczkowska; Tomasz Kopeć – przed laty Dyrektor Artystyczny Pomaton EMI - oraz gitarzysta Jacek Królik.

Posłuchaj audycji Trójki:

Przed wydaniem albumu Justyna Steczkowska miała już na koncie pierwsze osiągnięcia. Była po udanym wystepie w "Szansie na sukces" i wygranym konkursie Debiutów na festiwalu w Opolu (1994). Reprezentowała też po raz pierwszy Polskę podczas Eurowizji. Tam, z piosenką "Sama", zajęła 18. miejsce. - To była moja własna decyzja, żeby zrobić coś takiego co jest zgodne ze mną. Powstała piosenka "Sama"; to robili bracia Pospieszalscy i Wojciech Waglewski. (...) Pojechaliśmy, przegraliśmy z kretesem tę Eurowizję. Ale ja, jako artystka, gdzieś dla siebie wygrałam. Zrobiłam coś, co chciałam zrobić i było zgodne z moimi przekonaniami. Cieszyłam się, że mogłam pokazać światu siebie taką, jaką chcę się powoli stawać - wspomina Justyna Steczkowska.

Istotną, być może kluczową postacią dla całego albumu, był Grzegorz Ciechowski. Lider Republiki zgodził się wyprodukować pierwszą płytę Justyny Steczkowskiej. Ostatecznie był również kompozytorem przy niektórych piosenkach i autorem tekstów (pod pseudonimem Ewa Omernik). Między innymi za jego sprawą nastąpił też przełom w karierze artystki.

- Piosenka, z którą Justyna pojechała na Eurowizję, nie pasowała do stylu festiwalu eurowizyjnego, choć oczywiście swój klimat miała. (...) Potem jeszcze próbowaliśmy na festiwalu w Opolu; Justyna nie do końca się przygotowała, wyszło to słabo, ale w głosowaniu dostała od ludzi drugie miejsce. To oznaczało, że ludzie chcą Justyny słuchać, potrzebują jej; tymczasem nie wszystko repertuarowo się to zgadzało - wspomina Tomasz Kopeć, który podczas festiwalu w Opolu zaangażował do współpracy lidera Republiki. - Doszło do spotkania przy okrągłym stoliku. (...) Tam umówiliśmy się, że spróbujemy produkować debiutancki album Justyny Steczkowskiej z pomocą Grzegorza Ciechowskiego - dodaje.

Sama artystka początkowo nie była jednak przekonana do tej współpracy. - Nie wydawało mi się, żebym pasowała do Grzegorza Ciechowskiego. Wydawał mi się on tak odległą postacią - opowiada Justyna Steczkowska. - Okazał się przede wszystkim uroczym człowiekiem, z którym można było normalnie porozmawiać. Nie czułam się gorsza ani przestraszona, fajnie się nam rozmawiało - dodaje.

Wydany w 1996 roku krążek przyjął się świetnie wśród krytyków i słuchaczy. Rok po premierze płyta pokryła się platyną. Album zdobył też pięć Fryderyków w kategoriach: Fonograficzny debiut roku, Piosenka roku ("Oko za oko, słowo za słowo"), Płyta roku – pop, Producent muzyczny, Aranżer roku (Grzegorz Ciechowski). - Płyta stała się wielkim hitem i zdobyła wszystkie możliwe nagrody. To był wielki sukces dla wytwórni, komercyjny i artystyczny, i od tego zaczęła się moja stricte kariera muzyczna, którą staram się kroczyć do dziś na własnych zasadach - ocenia wokalistka.

qch