Reżyser Wojciech Smarzowski laureatem nagrody im. Kazimierza Kutza
Reżyser i scenarzysta Wojciech Smarzowski został laureatem tegorocznej Nagrody im. Kazimierza Kutza - wyróżnienia przyznawanego twórcom, którzy poprzez swoją działalność artystyczną i społeczne zaangażowanie odgrywają istotną rolę w debacie publicznej.
Wojciech Smarzowski laureatem nagrody im. Kazimierza Kutza
Foto: PAP/Jarek Praszkiewicz
Wojciech Smarzowski jest absolwentem Wydziału Operatorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Zajął się jednak reżyserią, a warsztat szkolił kręcąc reklamy i teledyski. Pierwszym dużym sukcesem był Fryderyk - najważniejsza polska nagroda muzyczna - za teledysk do piosenki Myslovitz "To nie był film". W fabule zadebiutował "Małżowiną" (1998), ale przełomem okazał się następny film, czyli "Wesele" (2004), będące gorzkim portretem polskiego społeczeństwa.
Smarzowski - artysta, którego sztuka "uwiera"
- Nagroda trafia dziś w ręce człowieka, który nie boi się dotykać ran i ich rozdrapywać. Który udowodnił, że kino może być sumieniem wspólnoty. Który swoją postawą pokazuje, że bycie artystą nie jest zawodem - jest odpowiedzialnością. Za bezkompromisowość. Za odwagę w przełamywaniu tabu. Za konsekwencję w budowaniu własnego języka. Za to, że nie pozwala nam spać spokojnie. Za to, że zmusza nas do patrzenia, choć wolelibyśmy odwrócić wzrok - powiedział dyrektor Teatr Śląskiego Robert Talarczyk uzasadniając wybór laureata. - Ta nagroda honoruje artystę, którego twórczość nie pozwala na obojętność. Sam Kazimierz Kutz mawiał, że sztuka musi "uwierać" - wskazał.
Najważniejsze lustro: czas
Po sukcesie "Wesela" właściwie każdy kolejny film Smarzowskiego zdobywał uznanie zarówno szerokiej publiczności, jak i krytyków filmowych. Zarazem reżyser nie obawiał się poruszać tematów trudnych i kontrowersyjnych, jak wszechobecna korupcja ("Drogówka", 2012), alkoholizm ("Pod Mocnym Aniołem", 2014), rzeź wołyńska ("Wołyń", 2016), sytuacja w kościele ("Kler", 2018) czy przemoc domowa ("Dom dobry", 2025). Za swoje filmy wielokrotnie otrzymywał najważniejsze polskie nagrody, m.in. na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, Polskie Nagrody Filmowe Orły czy Paszport "Polityki".
- Mamy dużo luster, w których się odbijamy: najważniejsze może jest to w łazience. Nagrody są jednym z luster. Publiczność, dopisze, czy nie dopisze, to też jest takie lustro. Dla mnie najważniejszym lustrem w mojej pracy jest chyba czas, czyli minimum dekada. Żeby po 10 latach powiedzieć, czy to, co zostało zrobione, się jeszcze broni, czy już się nie broni - powiedział Smarzowski po odebraniu nagrody.
Dwa spotkania, które wszystko zmieniły
Reżyser przyznał, że Kazimierz Kutz odegrał bardzo ważną rolę w jego karierze zawodowej, chociaż spotkał go zaledwie dwa razy. - Zawodowo jestem w tym miejscu, w którym jestem, dlatego że widziałem Kazimierza Kucza dwa razy. Raz dostałem z jego rąk nagrodę Konrada: to była jedna z pierwszych moich nagród. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie z tego sprawy, ale przestałem być anonimowy dla różnych decydentów. I tak też chyba zdobyłem pieniądze na pierwszy film - wyjaśnił.
Drugie spotkanie miało miejsce po przeczytaniu scenariusza "Wesela": wtedy Kutz przekazał producentom swoją opinię, że projekt jest w porządku i można go realizować. Ta aprobata ze strony uznanego reżysera była dla Smarzowskiego ważnym sygnałem wsparcia i potwierdzeniem, że obrana przez niego droga ma sens.
Statuetka z brązu i 50 tys. złotych
Nagroda im. Kazimierza Kutza promująca artystów, którzy łączą działalność artystyczną ze społecznym zaangażowaniem, prezentując postawę bliską jej patronowi, została przyznane już po raz szósty. W tym roku, w piątce nominowanych, poza Wojciechem Smarzowskim, byli: aktorka i pisarka Monika Braun, poeta i animator dialogu międzykulturowego Krzysztof Czyżewski, historyk Ryszard Kaczmarek, oraz duet scenografów Katarzyna Sobańska i Marcel Sławiński.
Nazwisko laureata ogłoszono 16 lutego, w dniu 97. urodzin zmarłego w 2018 r. patrona nagrody. Wojciech Smarzowski otrzymał 50 tys. zł oraz odlaną z brązu statuetkę wykonaną przez Ksawerego Kaliskiego według pomysłu śląskiego artysty Erwina Sówki.
PAP/Piotr Radecki