Kosz i Ptaszyn w jednym studiu. Nowa płyta Agencji Muzycznej Polskiego Radia

Mieczysław Kosz i Jan Ptaszyn Wroblewski pod koniec lat 60. mieli już ugruntowaną pozycję w świecie polskiego jazzu. Spotkali się też w studiu; nagrany przez nich materiał w większości trafił jednak na półkę. Teraz jednak został odświeżony, a 13 lutego ukaże się na płycie Agencji Muzycznej Polskiego Radia.

Kosz i Ptaszyn w jednym studiu. Nowa płyta Agencji Muzycznej Polskiego Radia

Płyta "Collage. Quartet ’68" ukaże się 13 lutego

Foto: Cezary Piwowarski/Polskie Radio

Płyta "Collage. Quartet ’68" to trzeci album z serii prezentującej nieznane wcześniej lub słabo znane nagrania z udziałem Mieczysława Kosza. Wcześniej nakładem Agencji Muzycznej Polskiego Radia ukazały się "Sygnały. Trio ’68" oraz "Debiut. Jazz Jamboree ’67/’68".

Posłuchaj audycji Trójki

"Collage. Quartet ’68". Mieczysław Kosz i kwartet Jana Ptaszyna Wróblewskiego w jednym studiu

Najnowsze wydawnictwo ukaże się w piątek 13 lutego na płycie kompaktowej, do której okładkę zaprojektował Dawid Ryski. Jest również dostępne we wszystkich serwisach streamingowych. Materiał z archiwów Polskiego Radia został poddany również masteringowi na bazie cyfrowych kopii taśm magnetofonowych. Tego zadania podjął się Jacek Gawłowski - laureat nagrody Grammy za realizację płyty Włodka Pawlika "Night in Calisia".

Na płytę trafiły materiał zarejestrowany przez wybitnych muzyków w studiach Polskiego Radia w maju i czerwcu 1968 roku. Mieczysław Kosz był wtedy już po spektakularnym debiucie na festiwalu Jazz Jamboree ’67. Jan Ptaszyn Wróblewski z kolei cieszył się już sławą jednego z ojców-założycieli polskiego jazzu; miał za sobą również ważny epizod artystyczny w USA. 

Poza Mieczysławem Koszem i Janem Ptaszynem Wróblewskim w nagraniach udział wzięli stali współpracownicy doskonale znanego słuchaczom Trójki jazzmana: kontrabasista basista Jacek Benarek i perkusista Janusz Trzciński. W tym składzie zagrali autorskie kompozycje Ptaszyna oraz m.in. utwory Johna Coltrane’a i Milta Jackosna, a także ulubioną melodię Kosza: "Jesienne liście" Josepha Kosmy.

"Grali razem przez niemal rok, ale to nie była łatwa współpraca. Z jednej strony utrudniała ją ułomność Kosza, a z drugiej ogromne ambicje ich obu Ptaszyna. Czuli po prosu, że nie rozwijają się jako instrumentaliści. Nagrali jednak trochę muzyki i… sami zdyskwalifikowali jako niesatysfakcjonującą. Paradoksalnie, to że TAKĄ muzykę uznali za zbyt słabą, jest najlepszym wytłumaczeniem tego, dlaczego stali się tymi, kim się stali" - mówi Jacek Wróblewski, syn Ptaszyna.

qch/mat. prasowe