"Bububu" i maksimum muzyki. Historia "Minimaxu" Piotra Kaczkowskiego

Świętując 80. urodziny Piotra Kaczkowskiego, trudno mówić wyłącznie o biografii dziennikarza. Opowieść o Jubilacie jest także opowieścią o audycji "Minimax", która ukształtowała muzyczną wrażliwość kilku pokoleń słuchaczy. W czasach, gdy zdobycie zachodniej płyty graniczyło z cudem, istniało w PRL miejsce, w którym najnowsze albumy światowych gwiazd były dostępne co tydzień. Nie był to jednak ani sklep, ani klub, ani dyskoteka - była to audycja radiowa Programu Trzeciego Polskiego Radia. "Minimax" pełnił funkcję przewodnika, edukatora i dostawcy dźwięków dla tysięcy słuchaczy stając się rytuałem, a z czasem legendą.

"Bububu" i maksimum muzyki. Historia "Minimaxu" Piotra Kaczkowskiego

King Coleman -

Foto: screen/youtube.com/KingColeman

Zanim padało pierwsze słowo, zanim słuchacze dowiadywali się, jaka płyta zabrzmi tego wieczoru, w eterze pojawiał się fragment, który odbiorcy radiowej Trójki rozpoznawali po kilku sekundach - początek "The Boo Boo Song" King Colemana. To, co dziś nazwalibyśmy audio-brandingiem, dla słuchaczy "Minimaxu" było dźwiękowym znakiem wtajemniczenia. Najpierw kilkusekundowy sygnał, dopiero potem właściwy głos prowadzącego - stały, spokojny, pozbawiony egzaltacji. Ta hipnotyzująca oszczędność sprawiała, że odbiorcy wiedzieli, iż za moment rozpocznie się seans.

"Minimax" Historia trwająca od 1968 roku

Cofnijmy się do 28 stycznia 1968 roku. Tego dnia o godzinie 19:30 nadano audycję "Minimax, czyli muzyczne wydanie Fonoramy". Autorem pierwszych wydań był polsko-francuski dziennikarz Gabriel Mérétik, który spolszczył francuską nazwę "Minimum de bla-bla, maximum de musique". Faktyczna historia Jubilata, Piotra Kaczkowskiego, zaczyna się jednak 22 września 1968 roku o godzinie 19:25.

By zrozumieć wartość "Minimaxu" trzeba odbyć swoistą podróż w czasie i wrócić do realiów epoki socjalistycznej. Jednym z najtrafniejszych określeń audycji jest metafora "magicznego sklepu". Nie chodzi o publicystyczny fajerwerk, lecz o socjologiczny opis funkcji programu. W realiach Polski Ludowej rynek fonograficzny praktycznie nie istniał. Zachodnie płyty trafiały do kraju w śladowych ilościach, były horrendalnie drogie i funkcjonowały głównie w obiegu prywatnym. Najbliższym miejscem, gdzie można było kupić szeroki katalog rockowej klasyki, pozostawał Berlin Zachodni - geograficznie bliski, politycznie i ekonomicznie odległy. Dlatego ów "sklep" musiał powstać w Polskim Radiu.

To tam słuchacze "nabywali" muzykę, nagrywając ją na magnetofony. Audycja pełniła funkcję dystrybutora, importera i kuratora. Zamiast sklepowych półek - ramówka. Zamiast sprzedawcy - głos prowadzącego.

"Biały Album", czyli decyzja, która zmieniła wszystko

"Biały Album" to bez wątpienia jedna z najważniejszych płyt w dyskografii The Beatles. Eksperymentalny krążek, uchodzący za arcydzieło muzyki rockowej, był jedną z najgłośniejszych premier 1968 roku. Fizyczne egzemplarze docierały do nielicznych, dlatego "Minimax" stał się dla wielu słuchaczy pierwszym kontaktem z tym materiałem.

- Pierwszy egzemplarz pojawił się w Warszawie. Jakim cudem? Nie wiem. Ktoś dał mi znać: "Piotrek, mam". "Czy jest do kupienia?". "Może". Kupiłem, kosztował 1500 złotych. Za audycję dostawałem 400 brutto – opowiadał Piotr Kaczkowski na łamach książki Wiesława Weissa "33 x Trójka: Program Trzeci Polskiego Radia w 33 odsłonach".

Nadanie albumu w całości było wyłączną koncepcją Kaczkowskiego, który chciał za wszelką cenę zachować ciągłość narracji - mimo początkowych sprzeciwów redakcji.

- Zdecydowałem, że w kilku kolejnych audycjach nadam różne piosenki, ale tego samego zespołu - dlaczego nie? Chciałem zachować kolejność, tok narracji, oczywiście przedzielając zapowiedziami to, co oni poukładali. "Nie. Nie. Trzeba pomieszać" - powiedziano mi w redakcji - wspominał Piotr Kaczkowski.

To rewolucyjne na owe czasy podejście sprawiło, że słuchacze uczyli się całych albumów, dostając coś, czego w innych miejscach po prostu nie mogli otrzymać. "Minimax" zmieniał więc nie tylko dostęp do muzyki, ale i sposób jej odbioru. Co wynika z historii emisji "Białego Albumu" w grudniu 1968 roku? W epoce ograniczonego dostępu do fonografii "Minimax" stał się czymś więcej niż audycją - muzycznym przewodnikiem.

Ile powstało wydań "Minimaxu"? Swego czasu Piotr Kaczkowski przyznał, że nie wie. - Jakiś słuchacz napisał, że ma wszystko policzone. Ale nie wiem, ile tych audycji było. Nigdy nie myślałem o jubileuszu, raz zrobiłem wyróżnienie, na dwieście dwudziestą drugą audycję. Wpadło na nową płytę zespołu Focus. I chyba nawet zażartowałem, że następne można by zrobić na dwa tysiące dwudziestą drugą - opowiadał dziennikarz na łamach książki Weissa.

"Minimax" zakończył swoją drogę. Muzyczna ścieżka Piotra Kaczkowskiego nadal trwa w "Sobotniej Tonacji Trójki" o godzinie 13.05.

Czytaj także:

Mateusz Wysokiński