Miliard dolarów za udział w Radzie Pokoju. Sasin: bezpieczeństwo nie ma ceny
Jacek Sasin podkreślił, że warto być w Radzie Pokoju Donalda Trumpa, choć zaproszenie do tego gremium Putina "bardzo mu zgrzyta". - Można albo na pierwszym miejscu postawić bezpieczeństwo Polski, albo unosić się emocjami - powiedział w Trójce. Odniósł się również do konieczności wpłaty miliarda dolarów za uczestnictwo w Radzie. - Bezpieczeństwo nie ma ceny - zaznaczył.
Renata Grochal i Jacek Sasin
Foto: PR3
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Donald Trump powołał w Davos Radę Pokoju
- Do gremium nie dołączyła Polska, która miała być reprezentowana przez prezydenta
- To stanowisko jest efektem konsultacji, które od kilku dni odbywały się na linii prezydent-premier
OGLĄDAJ. Poseł PiS Jacek Sasin gościem Renaty Grochal
Do grona państw założycielskich Rady Pokoju nie przystąpiła większość krajów europejskich. Poza inicjatywą pozostała również Rosja, mimo że Moskwa otrzymała zaproszenie do udziału. Wśród sygnatariuszy dokumentu znaleźli się natomiast m.in. premier Węgier Viktor Orbán, prezydent Argentyny Javier Milei oraz przedstawiciele państw Bliskiego Wschodu, Azji i Ameryki Łacińskiej. W Polsce stanowiska polityków wobec tej inicjatywy nie były w pełni jednoznaczne, a Pałac Prezydencki wskazywał na konieczność zgody strony rządowej, w razie gdyby nasz kraj zdecydował się na przystąpienie do tego gremium.
Zdaniem Jacka Sasina "warto być przy stole rozmów". - Rada jest przeznaczona do uporządkowania sytuacji w Strefie Gazy, natomiast nie należy też zamykać oczu na to, że ten organ może się z czasem przekształcić w coś więcej niż tylko radę ds. tego konfliktu. Być może będą podejmowane tematy, które dotyczą nas bardziej bezpośrednio - powiedział poseł Prawa i Sprawiedliwości. Zapytany o zaproszenie prezydenta Rosji Władimira Putina, odpowiedział, że "bardzo mu to zgrzyta". - I bardzo bym sobie nie życzył obecności Putina. Jednak w tej sprawie można się zachować tak: albo na pierwszym miejscu postawić bezpieczeństwo Polski, albo unosić się emocjami - stwierdził polityk.
Miliard za uczestnictwo w Radzie Pokoju. "Warto być przy stole"
Sasin jednocześnie zaznaczył, że w sprawie ewentualnego uczestnictwa Polski w Radzie Pokoju "nie chce dawać prezydentowi gotowej odpowiedzi". - Ale ważna jest tu również zgoda rządu - podkreślił. Odniósł się także do żądań finansowych prezydenta Donalda Trumpa, który postawił warunek wpłaty jednego miliarda dolarów za uczestnictwo w Radzie. - Bezpieczeństwo nie ma ceny. Ale to wymaga analiz i decyzji. Warto być przy stole, przy którym siedzi nasz najważniejszy sojusznik. Choć oczywiście ta konkretna sprawa będzie podlegała decyzji prezydenta i uzgodnieniom z rządem - podsumował poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Rada Pokoju została zainaugurowana z inicjatywy prezydenta USA Donalda Trumpa podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos jako nowe, nieformalne forum polityczne, mające - według deklaracji Białego Domu - służyć mediacjom w kluczowych konfliktach międzynarodowych, w pierwszej kolejności na Bliskim Wschodzie. Dokument założycielski podpisało łącznie 20 państw, w większości spoza głównego nurtu Unii Europejskiej, co od początku wywołało pytania o reprezentatywność i realną siłę tej inicjatywy. Część europejskich stolic podchodzi do projektu z rezerwą, wskazując na niejasne kompetencje Rady, brak zakotwiczenia w istniejących strukturach międzynarodowych oraz ryzyko nadania jej politycznego charakteru podporządkowanego bieżącej strategii Waszyngtonu. Jednocześnie administracja USA sygnalizuje, że Rada może w przyszłości rozszerzyć zakres działań także na inne kryzysy globalne, co tłumaczy zainteresowanie nią państw poszukujących bezpośredniego dostępu do rozmów z kluczowym sojusznikiem.
- Rada Pokoju zamiast ONZ? "Potrzebna jest nowa instytucja"
- Rada Pokoju to najdoskonalszy biznes Trumpa. Szykował go 20 lat
- Karol Nawrocki w Telewizji Republika. "To niedobrze wygląda
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Robert Bartosewicz