Porozumienie ws. Rady Pokoju. Pejo: Polska powinna być w tym gremium
W czwartek ma zostać podpisane porozumienie w sprawie Rady Pokoju, do której zaprasza poszczególne państwa Donald Trump. - Pomimo tego, że jest tam zaproszony Putin i Łukaszenka, powinniśmy być w tym gremium. Ale nie wiem, czy powinniśmy wpłacać milion dolarów, którego żąda amerykański prezydent - powiedział w radiowej Trójce poseł Konfederacji Bartłomiej Pejo.
Bartłomiej Pejo
Foto: PR3
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Donald Trump ma powołać w Davos Radę Pokoju
- Do gremium nie dołączy Polska, która miała być reprezentowana przez prezydenta
- To stanowisko jest efektem konsultacji, które od kilku dni odbywały się na linii prezydent-premier
OGLĄDAJ. Poseł Konfederacji Bartłomiej Pejo gościem Renaty Grochal
Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos Donald Trump ma ogłosić powołanie tzw. Rady Pokoju. Początkowo inicjatywa miała koncentrować się na administracji i odbudowie Strefy Gazy po zakończeniu wojny, jednak jej zakres został rozszerzony o inne kwestie z obszaru bezpieczeństwa i polityki międzynarodowej, dotychczas pozostające w gestii Organizacji Narodów Zjednoczonych. Na czele nowego gremium ma stanąć sam Donald Trump.
Do udziału w Radzie Pokoju zaproszono przywódców około 60 państw i organizacji, w tym sojuszników USA z Europy, a także Rosję, Chiny i Białoruś. Ostateczny skład rady nie jest jeszcze znany - część państw, m.in. Francja, Norwegia i Szwecja, odmówiła udziału. Z kolei kilkadziesiąt krajów miało potwierdzić zainteresowanie inicjatywą, wśród nich Wietnam, Maroko, Węgry oraz Izrael. Polskę podczas ceremonii ma reprezentować Karol Nawrocki. Jak zapowiedziała Kancelaria Prezydenta, prezydent nie podpisze jednak deklaracji przystąpienia do Rady, ponieważ ewentualne zaangażowanie Polski wymaga dalszych analiz i konsultacji, w tym pod kątem prawnym.
Rada Pokoju. "Trump chce być dożywotnio przewodniczącym"
Bartłomiej Pejo podkreślił, że "nie jest to tylko decyzja prezydenta", a ewentualne przystąpienie do Rady Pokoju powinno być zatwierdzone przez radę ministrów. Według gościa Renaty Grochal ta sprawa jest dla Polski kontrowersyjna z dwóch powodów. Pierwszy to fakt, że amerykański prezydent zaprosił do tego gremium Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenkę, a drugi - że Donald Trump chce tam być dożywotnio jako przewodniczący. - Mimo wszystko powinniśmy być w tej Radzie. W tej sprawie powinno być w Polsce ponadpolityczne porozumienie - powiedział poseł Konfederacji.
Odniósł się również do stwierdzeń wielu komentatorów, którzy zwracają uwagę, że Rada Pokoju Trumpa będzie w pewien sposób dublować działalność Organizacji Narodów Zjednoczonych. - Nie traktowałbym tego jako konkurencji. Myślę, że to może być inny punkt widzenia, inne spojrzenie na kwestie bezpieczeństwa i pokoju na świecie - podkreślił Bartłomiej Pejo. Zaznaczył również, że w Radzie Bezpieczeństwa ONZ jest także Rosja. - Nie zaszkodzi być w Radzie Pokoju. To są oczywiście kwestie umów międzynarodowych. Natomiast nie wiem czy powinniśmy wpłacać ten miliard dolarów, którego żąda prezydent USA od państw, które chcą tam być. Nie wiem skąd go weźmiemy przy tak trudnej sytuacji budżetowej Polski. Ale jeśli byłoby to bezkosztowe, to warto tam być. I warto rozmawiać na temat bezpieczeństwa na świecie - podsumował polityk Konfederacji.
Donald Trump poinformował, że na udział w Radzie Pokoju zgodził się prezydent Rosji Władimir Putin. Wcześniej Kreml potwierdził, że Moskwa otrzymała zaproszenie do nowej inicjatywy i analizuje warunki ewentualnego zaangażowania. Sam Putin mówił, że polecił rosyjskiemu MSZ przeanalizowanie dokumentów oraz przeprowadzenie konsultacji z partnerami Rosji. Obecność Władimira Putina w Radzie Pokoju wywołała sprzeciw części zachodnich przywódców. W Londynie podkreślano, że rosyjski prezydent nie ma wiarygodności jako uczestnik inicjatywy pokojowej. - Putin nie jest człowiekiem pokoju i byłoby absurdalne, gdyby zasiadał w Radzie Pokoju - mówił Darren Jones, główny sekretarz brytyjskiego premiera. Krytyczne głosy pojawiły się także w kontekście trwającej wojny w Ukrainie. - Jeśli Putin rzeczywiście mówi o pokoju, powinien najpierw zakończyć rozlew krwi i być gotów poprzeć sprawiedliwe i trwałe rozwiązanie - podkreślała brytyjska minister spraw zagranicznych Yvette Cooper.
- Nowy sondaż zmienia układ sił w Sejmie. Możliwe dwie koalicje
- Nawrocki w trudnej sytuacji? "Będzie bezpardonowo szantażowany
- Ustawa praworządnościowa w Sejmie. "Krok niezbędny, wymagany"
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Robert Bartosewicz