"Jedni robią pieniądze, drudzy historię", czyli "Blue Monday" od New Order
"Blue Monday" to jeden z największych hitów zespołu New Order, grupy, która powstała na zgliszczach postpunkowej legendy Joy Division. Historia kultowego utworu, który na trwałe zapisał się w dziejach muzyki elektronicznej i alternatywnej, została przybliżona przez Kubę Ambrożewskiego w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".
New Order - Blue Monday
Foto: screen/youtube.com/New Order
Czy zespół postpunkowy potrafi odnaleźć się w klubowo-elektronicznej estetyce? New Order, formacja powstała na gruzach Joy Division, udowodniła, że tak. Historię ich przełomowego przeboju przytoczył Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".
New Order. Inspiracja dyskotekami i elektroniką
- Pod koniec 1982 roku New Order nie byli już sierotami po Joy Division. Faza żałoby po samobójczej śmierci Iana Curtisa, udokumentowana na debiutanckim albumie "Movement", odeszła w niepamięć. New Order wrócili z Nowego Jorku i byli pod ogromnym wpływem tamtejszych klubów oraz muzyki disco. Zaczęli eksperymenty z programowaniem instrumentów elektronicznych, co było nie lada wyzwaniem w analogowych warunkach ówczesnych studiów nagraniowych. Muzycy wspominają, że było w tym więcej matematyki i ślęczenia z notatnikiem niż spontanicznego grania. Mimo tego zespół nie ustawał w próbach przełożenia rockowych kompozycji na język muzyki klubowej - opowiadał Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".
Piosenkę zainspirowali Kraftwerk,Giorgio Moroder i Enio Morricone
- Do oczywistych inspiracji należeli niemiecki Kraftwerk oraz włoski kompozytor Giorgio Moroder. Tropów prowadzących do Włoch było jednak więcej - słynną linię basu Peter Hook podsłuchał bowiem w spaghetti westernie "Za kilka dolarów więcej" z muzyką Ennia Morricone. Z kolei brzmienie było wzorowane na utworze "Dirty Talk' grupy Klein + M.B.O pochodzącej z Mediolanu – mówił prowadzący "Piosenki do Wyjaśnienia"
Posłuchaj audycji w Trójce:
Dyskietka, która zainspirowała kosztowną okładkę
Sprzeczne wspomnienia wśród muzyków New Order budzi sam tytuł singla.
- Co do nazwy "Blue Monday" nie ma zgody w zespole. Perkusista Stephen Morris twierdzi, że to nawiązanie do "Śniadania mistrzów" Kurta Vonneguta. Basista Peter Hook z kolei mówi, że to hołd dla utworu "Blue Monday" Fatsa Domino - opowiadał Kuba Ambrożewski.
Jedno nie ulega jednak wątpliwości: okładka singla była wyjątkowo kosztowna i wpędziła wytwórnię Factory Records w długi.
- Historia okładki, która doprowadziła wytwórnię do finansowych problemów, zaczyna się po próbie, podczas której New Order zagrali utwór grafikowi Peterowi Saville’owi. Z próby Saville wyszedł z kasetą z nagranym utworem oraz nowinką technologiczną - dyskietką, którą dał mu Morris. Projektant wracał do domu samochodem, słuchając piosenki w zapętleniu, a dyskietka leżała na siedzeniu pasażera. Jak twierdził, gdy dotarł do domu, jedno z drugim stanowiło już całość. Stąd pomysł na projekt wyglądający jak wielka dyskietka. Jak mówił szef Factory Records: „jedni robią pieniądze, drudzy historię - puentował Kuba Ambrożewski.