Ziobro z azylem na Węgrzech. "Pozbawiono go środków do życia"
Zbigniew Ziobro twierdzi, że w Polsce nie czeka go sprawiedliwy proces i ukrywa się na Węgrzech, gdzie otrzymał azyl. - Premier i minister sprawiedliwości obecny zapowiadali areszt wobec Zbigniewa Ziobry tymi niemądrymi wpisami, że "albo areszt, albo Budapeszt", czyli z góry zakładali, że sąd taki wyrok wyda - powiedział w "Śniadaniu w Trójce" poseł PiS Jarosaw Sellin. Senator KO Krzysztof Kwiatkowski stwierdził, że nie widzi "żadnych przesłanek, które by spełniały przyznanie Ziobrze azylu". Poseł Konfederacji Witold Tumanowicz przyznał, że Ziobro staje się obciążeniem dla PiS, a "niewinni nie uciekają".
Renata Grochal i politycy w "Śniadaniu w Trójce"
Foto: Trójka
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Zbigniew Ziobro otrzymał azyl na Węgrzech i zapowiada, że nie wróci do kraju. Były minister sprawiedliwości twierdzi, że proces nie będzie uczciwy, bo sąd i prokuratura są upolitycznione
- Jarosław Sellin z PiS i przedstawiciel prezydenta Jakub Banaszek bronili decyzji Ziobry, tłumacząc m.in., że sprawa ma charakter polityczny, a obawy Ziobry o nieuczciwy proces są zasadne
- Krzysztof Kwiatkowski stwierdził, że nie widzi przesłanek do udzielenia Ziobrze azylu. Witold Tumanowicz z Konfederacji przyznał, że Ziobro staje się obciążeniem dla PiS. Jego obecność na Wegrzech skomentował słowami: niewinni nie uciekają. Zdaniem Jacka Treli z Polski 2050 wniosek obrońcy Ziobry ws. wyłączenia sędziego ze stowarzyszenia Iustitia z posiedzenia aresztowego "jest ewidentnie obliczony na przeciąganie tego postępowania"
- Anna Maria Żukowska z Nowej Lewicy odniosła się do zapowiedzi obniżenia uposażenia Ziobry. Stwierdziła, że taka decyzja niewątpliwie zapadnie, bo tutaj nie żadnego uzasadnienia dla nieobecności posła PiS w Sejmie
OGLĄDAJ. "Śniadanie w Trójce"
Zamiast pracy w Sejmie azyl na Węgrzech. Marszałek Włodzimierz Czarzasty zamierza skierować do prezydium izby wniosek o pozbawienie diety poselskiej i obniżenie uposażenia Zbigniewa Ziobry. Były minister sprawiedliwości ukrywa się w Budapeszcie przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Na Węgrzech uzyskał azyl oraz ochronę międzynarodową. Śledczy zarzucają Zbigniewowi Ziobrze popełnienie 26 przestępstw, w tym kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, która miała defraudować środki z Funduszu Sprawiedliwości. Sąd Rejonowy w Warszawie po raz drugi zdecydował o odroczeniu posiedzenia w sprawie aresztu dla Ziobry. Przyczyną odroczenia był wniosek obrony o wyłączenie sędzi. Mecenas Bartosz Lewandowski powiedział Polskiemu Radiu, że zarówno sędzia Anna Prokopowicz, jak i rozpatrujący wniosek sędzia Łukasz Malinowski należą do Stowarzyszenia Sędziów Iustitia. W opinii obrońcy Zbigniewa Ziobry nie daje to gwarancji bezstronnego orzekania.
"Ziobro nie był przez nikogo prześladowany"
Senator KO Krzysztof Kwiatkowski uważa, że sytuacja, w której wciąż nie zapadła decyzja o aresztowaniu Zbigniewa Ziobry "może budzić wątpliwość". - Są spełnione wszystkie przesłanki tymczasowego aresztu - wysoka kara, zgromadzony materiał dowodowy, utrudnianie pracy wymiaru sprawiedliwości poprzez wyjazd z Polski. I w zasadzie ja nie widzę żadnych przesłanek, które by spełniały przyznanie mu azylu. Bo azyl przyznaje się w sytuacji, w której osoba w kraju ojczystym jest prześladowana ze względu na płeć, religię, orientację seksualną albo także właśnie działalność polityczną. Ale Zbigniew Ziobro nie był przez nikogo prześladowany, jest parlamentarzystą, mógł wykonywać w kraju swoje obowiązki, więc ta cała sytuacja jest sytuacją absolutnie kuriozalną i mam nadzieję, że sąd po odrzuceniu wniosku o wyłączenie - bo mamy już komunikat, że wniosek został odrzucony - na posiedzeniu lutowym podejmie ostateczną decyzję w tej sprawie - przyznał.
"Premier sobie życzy aresztu"
Poseł PiS Jarosław Sellin powiedział, że rozumie decyzję Zbigniewa Ziobry, który nie zamierza wracać do Polski. - On ma podstawy do sądzenia, że nie może liczyć na sprawiedliwy osąd w obecnej sytuacji w wymiarze sprawiedliwości w Polsce, wobec swojej własnej osoby. Dlatego, że podjęto szereg kroków, w które zaangażowani byli politycy, które można określić jako kroki, które wyczerpują znamiona określeń "represje polityczne". Po pierwsze, unieważniono mu paszporty i zapowiadali to przedstawiciele rządu, że te paszporty będą unieważnione, zanim wymiar sprawiedliwości jakiekolwiek działania w tej sprawie podjął. Po drugie, pozbawiono go środków do życia poprzez zabezpieczenie majątkowe. Po trzecie, premier i minister sprawiedliwości obecny zapowiadali areszt wobec Zbigniewa Ziobry tymi niemądrymi wpisami, że "albo areszt, albo Budapeszt itd"., czyli z góry zakładali, że sąd taki wyrok wyda. To jest forma nacisku na wymiar sprawiedliwości, bo premier sobie życzy aresztu. Po czwarte, odsunięto bezprawnie od kierowania Prokuraturą Krajową Dariusza Barskiego i mamy jakąś formę nielegalnej prokuratury dzisiaj w Polsce Po piąte, sprzecznie z ustawą obecny minister sprawiedliwości zlikwidował losowanie sędziów poprzez jakieś rozporządzenie, unikając ustawy, bo wiadomo, że taka ustawa przez biurko prezydenta, by nie przeszła - stwierdził.
Anna Maria Żukowska z Nowej Lewicy uważa, że wniosek o obniżenie uposażenia Zbigniewowi Ziobrze jest w pełni uzasadniony i zgodny z regulaminem Sejmu. - Taka decyzja niewątpliwie zostanie podjęta, bo tutaj nie ma żadnego usprawiedliwienia. Pan Ziobro sam oznajmił światu, że już jest zdrowy, więc to nie będzie żadne L4. Po prostu przebywa za granicą i nie będzie brał udziału w podstawowych obowiązkach posła, czyli w głosowaniach, w pracach komisji sejmowych w parlamencie - tłumaczyła.
"Wniosek obliczony na przeciąganie"
Jacek Trela z Polski 2050 przyznał, że rozumie decyzję sądu, który odroczył pierwsze posiedzenie aresztowe ws. Zbigniewa Ziobry z powodu niedołączenia materiałów niejawnych do wniosku prokuratury. - I ja uważałem, że to było zaniechanie czy jakiś błąd prokuratury, że wcześniej tych akt nie dołączyła, twierdząc, że tam nie ma nic istotnego, to nie prokuratura ocenia, tylko sąd. I sąd zrobił bardzo dobrze, że uwzględnił wniosek obrońcy Zbigniewa Ziobry. Natomiast teraz wniosek obrońcy Ziobry jest ewidentnie obliczony na przeciąganie tego postępowania, bo przecież adwokat doskonale wiedział, że ta sędzia jest wyznaczona do rozpoznania sprawy już dawno. To nie było nagłe olśnienie, że ona jest w Iustitii i w związku z tym jest sędzią, na którym nie można polegać, bo jest zależna. Zresztą trzeba też powiedzieć, że ponad 3 tys. sędziów, na 10 tys. w ogóle, należy do stowarzyszenia Iustitia. To jest zgodne z prawem przynależność do tego stowarzyszenia. Więc stwierdzenie, że ktoś należy do jakiegoś stowarzyszenia i z tego powodu będzie zależny, nie ma podstaw - ocenił.
"Niewinni nie uciekają"
Witold Tumanowicz z Konfederacji uważa, że "przynależność do stowarzyszenia Iustitia jest pewnego rodzaju deklaracją polityczną i to już od jakiegoś czasu, od wielu lat". - W tym wypadku mamy do czynienia z sytuacją, gdzie jednak, moim zdaniem, łamana jest zasada apolityczności sędziów, którzy do takiego stowarzyszenia należą. Można mieć obawy, co do bezstronności orzekania tych sędziów, szczególnie w tak newralgicznej sprawie. I to niestety rzeczywiście jest argumentem dawanym zarówno Zbigniewowi Ziobrze, jak i wcześniej Marcinowi Romanowskiemu do tego, że rzeczywiście ubiegał się o ten azyl na Węgrzech - stwierdził. Tumanowicz przyznał też, że fakt, iż Ziobro przebywa na Wegrzech i ma tam azyl "kłóci się z tym, co mówił w Sejmie na początku tej kadencji". - Staje się jasne, że wcale nie chce stanąć przed wymiarem sprawiedliwości, oczyścić z zarzutów i wydaje się, że jest dużym obciążeniem dla Prawa i Sprawiedliwości taka postawa, w której on mówiąc, że jest niewinny, jednocześnie ucieka za granicę. Niewinni nie uciekają - podkreślił.
"Skorzystał ze swoich praw"
Doradca społeczny prezydenta Jakub Banaszek, odnosząc się do postawy Ziobry i jego starań o azyl, powiedział, że "to zawsze jest indywidualna decyzja każdej osoby". - I pan minister Zbigniew Ziobro również skorzystał ze swoich praw. To, czy ten azyl mógł zostać przyznany, lub nie, to regulują przepisy, w tym przypadku ustawy węgierskiej z 2007 roku, która jest też zgodna z przepisami unijnymi - tłumaczył. Dodał, że również prezydent mówił, że "minister Ziobro nie może liczyć na sprawiedliwy proces". - I to wynika przede wszystkim ze zbyt dużego upolitycznienia dyskusji wokół pana ministra. Od samego początku, kiedy pan minister był publicznie oskarżany, był deprecjonowany z uwagi na swoje sprawy zdrowotne - bo przypomnę, że jak tylko pojawiła się informacja o chorobie pana ministra, większość polityków negowała, czy rzeczywiście pan minister jest chory - i wiele wypowiedzi, które pojawiły się w dyskusji, mogło spowodować takie a nie inne wrażenie - stwierdził. - W naszej ocenie najważniejsze jest, żeby każdy miał takie samo prawo do obrony i możliwość wypowiedzenia się w tej sprawie. Pan minister deklarował zresztą, że jest gotów stawić się i poddać przesłuchaniu, ale wskazywał na choćby - to, co mówił pan poseł Sellin - problem z umocowaniem Prokuratora Krajowego - powiedział Banaszek.
- Azyl dla Ziobry. "Podziękowanie za deale PiS z Węgrami?"
- Polska 2050 wstrzymuje obrady. Hołownia nagle się wylogował
- Podpisanie umowy z Mercosurem. Będzie skarga do TSUE
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Paweł Michalak