Weta Nawrockiego. Szef Kancelarii Prezydenta zabrał głos

Karol Nawrocki zawetował ustawę o usługach cyfrowych. - Prezydent nie da się szantażować. Albo rządzący będą przygotowywać dobre prawo w całości, bez wrzutek, bez próby zakładania kagańca na wolność słowa, albo będą spotykać się z bardzo zdecydowaną reakcją prezydenta, czyli brakiem zgody na podpisanie ustaw - mówił w "Bez Uników" szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. 

Weta Nawrockiego. Szef Kancelarii Prezydenta zabrał głos

Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki gościem Renaty Grochal (Bez Uników)

Foto: Trójka

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Prezydent zawetował ustawę dotyczącą usług cyfrowych
  • O decyzji mówił w "Bez Uników" szef Kancelarii Prezydenta
  • Nie jest to pierwsza taka ustawa, kiedy rządzący oprócz rozwiązań dobrych, zaszywają w ustawie rozwiązania fatalne - ocenił Zbigniew Bogucki

OGLĄDAJ. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki gościem Renaty Grochal

Prezydent Karol Nawrocki zdecydował się zawetować ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych. - W założeniu miała chronić obywateli - w szczególności dzieci. To sprawa niezwykle ważna i wymagająca roztropnego, skutecznego i mądrego uregulowania. Dlatego nie wolno było jej zniszczyć złymi wrzutkami legislacyjnymi. Po raz kolejny do dobrych rozwiązań doklejono przepisy, które są nie do obrony i po prostu szkodzą - przekazał, uzasadniając swoją decyzję. Na prezydenckie weto zareagował m.in. ambasador USA w Polsce Tom Rose. "Prezydent zasługuje na wielkie uznanie za to weto. Polska rozumie, że konkurencyjność równa się przetrwaniu" - przekazał, zaznaczając, że ustawa byłaby ogromnym osłabieniem dla Polski.

Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki w "Bez Uników" został zapytany, czy Karol Nawrocki nie ma w tej sprawie wątpliwości. Prowadząca przypomniała, że w ustawie wymieniony jest rodzaj treści, których usunięcia można się domagać. To przede wszystkim pornografia z udziałem dzieci czy kradzież tożsamości. - Oprócz tych treści, oprócz tych rozwiązań, które mogłyby zyskać akceptację prezydenta i to nie jest pierwsza taka ustawa, kiedy rządzący oprócz rozwiązań dobrych, zaszywają w ustawie rozwiązania fatalne, niedopuszczalne, niekonstytucyjne, albo grożące, jak w tym przypadku, wolności słowa i próbują szantażować prezydenta - przekazał. - Prezydent nie da się szantażować. Albo rządzący będą przygotowywać dobre prawo w całości, bez wrzutek, bez próby zakładania kagańca na wolność słowa albo będą spotykać się z bardzo zdecydowaną reakcją prezydenta, czyli brakiem zgody na podpisanie ustaw - zaznaczył.

"Niech zrobią dobrą ustawę, prezydent ją podpisze"

Zdaniem Boguckiego "w normalnym państwie wolność słowa jest fundamentem funkcjonowania". - Stąd pewnie takie stanowisko ambasadora USA czy Elona Muska, który mówi, że tak, to dobra decyzja. Ludzie wolnego słowa mówią, że była to dobra decyzja, a ci, którzy chcieliby mieć przycisk do wyłączania wolności słowa, mówią, że zła. Niech zrobią dobrą ustawę, prezydent ją podpisze - podkreślił. Prowadząca zapytała, czy prezydent broni wolności słowa czy big techów. - Od samego początku mówi, że broni wolności słowa - odpowiedział.

Podczas rozmowy poruszony został także temat spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z wicepremierem, szefem MSZ Radosławem Sikorskim, które odbędzie się 26 stycznia. Zbigniew Bogucki został zapytany, czy dojdzie do kompromisu w sprawie ambasadorów. - Oczywiście prezydent jest na kompromis gotowy. Pytanie, czy gotowy jest rząd, a przede wszystkim Radosław Sikorski - powiedział. - Jak kompromis miałby wyglądać? - zapytała Renata Grochal. - On jest bardzo czytelny. Po pierwsze, mamy zasadę, żeby powołać ambasadora, musi być zgoda premiera, ministra spraw zagranicznych, a na koniec ta najważniejsza, czyli prezydenta. To nie jest kwestią notariatu, czyli podpisywania tego, co rząd wrzuci prezydentowi na biurko. Druga rzecz, nie może być tam osób, które kończyły jeszcze moskiewskie szkoły - przekazał.

Bogucki odniósł się do stanowiska w Waszyngtonie. - Jest chyba rzeczą oczywistą, że w państwach, w których wiodące relacje ma prezydent, a to nawet przyznał premier Donald Tusk, że w relacjach z USA główną rolę odgrywa prezydent, tak to się ułożyło, że premier nie ma tam mocy przebicia, więc Polskę reprezentuje prezydent. Chyba rzeczą oczywistą jest, że państwo polskie powinno mieć tam ambasadora wskazanego przez prezydenta, żeby administracja pracowała sprawnie - powiedział. Zapytany, czy to oznacza, że prezydent chce wskazać ambasadora w Waszyngtonie, przyznał wprost. - To chyba normalna konsekwencja również tego, co powiedział premier Tusk, że w tych relacjach z Amerykanami, prezydent ma wiodącą rolę - wyjaśnił. Szef Kancelarii Prezydenta nie zdradził jednak, kto jest kandydatem na to stanowisko.

Czytaj także:

Źródło: Trójka
Prowadzący: Renata Grochal
Opracowanie: Aneta Wasilewska