Bogucki i uszczypliwości wobec premiera. Trela: mały Zbyszek z przedszkola
Donald Tusk zapowiedział, że chce się spotkać w tym tygodniu z Karolem Nawrockim. Szef Kancelarii Prezydenta przekazał jednak, że premier nie zadzwonił w tej sprawie do prezydenta. Poseł Nowej Lewicy Tomasz Trela uważa, że otoczenie głowy państwa usiłuje wpływać na relacje Nawrockiego z Tuskiem. - Jest takich trzech facetów w otoczeniu Karola Nawrockiego, który za wszelką cenę czują się bardziej pisowcami niż urzędnikami prezydenta. Jest to pan Bogucki, pan Przydacz i pan Szefernaker - powiedział w audycji "Bez Uników" .
Poseł Tomasz Trela i Renata Grochal w "Bez Uników"
Foto: Trójka
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Premier zapowiedział, że chce spotkac się z prezydentem jeszcze w tym tygodniu
- Zbigniew Bogucki przekazał, że Donald Tusk nie zadzwonił jeszcze do prezydenta w tej sprawie. "Jak premier będzie chciał się dodzwonić, to wybierze ten numer, a nie będzie mówił, że wybiera"
- Tomasz Trela ocenił, że to urzednicy Kancelarii Prezydenta usiłują wpływać na relacje głowy państwa z szefem rządu
OGLĄDAJ. Tomasz Trela (Nowa Lewica) gościem Renaty Grochal
Premier Donald Tusk poinformował po wtorkowym szczycie "koalicji chętnych" w Paryżu, że jeszcze w tym tygodniu porozmawia z prezydentem Karolem Nawrockim "o tym, jaka jest rola dla prezydenta, a jaka dla rządu w procesie mającym zapewnić Ukrainie gwarancje bezpieczeństwa po zawieszeniu broni". Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki powiedział, że nie ma jeszcze oficjalnej prośby premiera Donalda Tuska o spotkanie z prezydentem. Podkreślił, że "prezydent jest otwarty na to spotkanie". - Jak premier będzie chciał się dodzwonić, to wybierze ten numer, a nie będzie mówił, że wybiera - tłumaczył.
"Prezydent mógłby dołożyć swoje pięć groszy"
Tomasz Trela ocenił, że postawa szefa Kancelarii Prezydenta jest z założenia konfrontacyjna wobec rządu. - Jakby to nie był minister Bogucki, tylko taki mały Zbyszek z przedszkola, który cały czas gdzieś marudzi, cały czas jest niezadowolony i cały czas musi odbić na zasadzie: a nikt nie zadzwonił, a nikt nie powiedział, a nikt nie zaprosił - stwierdził. Zdaniem gościa radiowej Trójki "skoro premier powiedział, że będzie spotkanie w tym tygodniu, to znaczy, że jest po jakichś wstępnych rozmowach".
Poseł Nowej Lewicy przyznał, że "sprawy bezpieczeństwa, polityki międzynarodowej, pozycji Polski na arenie międzynarodowej powinny być wyjęte ze sporu politycznego". - To nie jest łatwe w przypadku otoczenia prezydenta Nawrockiego i samego Karola Nawrockiego. No, ale my realizujemy swoją robotę. Skoro premier był w Paryżu, zapadały pewne decyzje, pewne ustalenia, to uznaje, że o tym powinien być poinformowany pan prezydent. Skoro pan prezydent twierdzi, że ma znakomite relacje z Donaldem Trumpem i z administracją Stanów Zjednoczonych, to może swoje pięć groszy dołoży do tego wspólnego naszego celu, żeby jak najszybciej był rozejm i pokój w Ukrainie - powiedział Trela.
"Nie jesteście pisowcami, tylko urzędnikami Kancelarii Prezydenta"
Gość "Bez Uników" uważa, że to urządnicy Kancelarii Prezydenta usiłują wpływać na relacje głowy państwa z szefem rządu. - Jest takich trzech facetów w otoczeniu Karola Nawrockiego, który za wszelką cenę czują się bardziej pisowcami niż urzędnikami prezydenta. Jest to pan Bogucki, pan Przydacz i pan Szefernaker. Oni za każdym razem szukają dziury w całym, im zawsze coś się nie podoba. Albo ktoś na nich źle spojrzał, albo ktoś im źle coś powiedział, albo ich niewłaściwie zatytułował. No panowie, to nie przedszkole jest, to jest polityka, a wy dzisiaj nie jesteście pisowcami, tylko jesteście urzędnikami Kancelarii Prezydenta. Jak chcieliście robić brutalną, twardą politykę, trzeba było zostać w parlamencie, być parlamentarzystą i wtedy nawalać się politycznie, jeżeli mieliście taką ochotę. Dzisiaj macie zupełnie inną rolę - powiedział.
Tomasz Trela zarzucił prezydentowi i jego otoczeniu brak woli do współpracy z rządem. - Słyszałem wielokrotnie z ust przedstawicieli Kancelarii Prezydenta, że nie ma chęci porozumienia w sprawie ambasadorów. Pan premier Sikorski skierował list do pana prezydenta Naworskiego, mówiąc i podając konkretne przykłady, gdzie można realizować. Nawet nie było odpowiedzi - tłumaczył. Poseł Nowej Lewicy ocenił, że "to jest bicie piany politycznej". - A zablokujemy rząd, a zrobimy im kłopot, a zobaczymy, jak na to zareagują. Ja rozumiem, że możemy się nie zgadzać, w niektórych sprawach. Możemy sobie robić kłopoty, możemy sobie robić kuksańce. No, ale nie w sprawach bezpieczeństwa, bo kto się cieszy? Jest jedyny, który cieszy się z takiej akcji, która jest w Polsce, cieszy się Putin i administracja Kremla - podkreślił.
"Wewnętrzne podżeganie do zamachu stanu"
Gość Trójki skomentował też wpis Mariusza Kamińskiego, w którym europoseł PiS, po uprowadzeniu przez USA prezydenta Nicolasa Maduro, zasugerował, że taki sam los powinien spotkać Donalda Tuska jako dyktatora. - Przecież te wszystkie ostatnie akcje Kamińskiego, tego para-dziennikarza, naczelnego Sakiewicza, pani poseł Kloc, które porównują premiera Tuska z Maduro, to jest takie wewnętrzne podżeganie do zamachu stanu i nawoływanie - niech obce mocarstwo najedzie Polskę, niech porwie naszego premiera. To jest skrajnie nieodpowiedzialne - ocenił Trela.
- Wpisy zestawiające Tuska z Maduro. Fogiel: też chętnie byśmy się go pozbyli
- Donald Tusk o "koalicji chętnych": Polska odegra kluczową rolę
- Plan Trumpa na Grenlandię. Cztery kroki, które może wykonać
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Paweł Michalak