Eksplozje w Wenezueli. "Konflikt tlił się od lat"

W sobotę nad ranem w stolicy Wenezueli Caracas odnotowano głośne eksplozje. O ataku USA rozmawiali goście "Śniadania w Trójce". - Ten konflikt tlił się od wielu lat. Wiemy, że Wenezuela jest miejscem zapalnym w rejonie Ameryki Południowej (...) Dla wielu analityków ta sytuacja nie jest zaskoczeniem - mówiła Anna Radwan-Röhrenschef (Polska 2050). - W tym momencie Stany Zjednoczone łamią prawo międzynarodowe, dokonują agresji, od miesięcy atakują wbrew wszelkim regułom. Moralnie nie widzę sposobu usprawiedliwienia tego, natomiast geopolitycznie nam się to opłaca. To nie jest nasza wojna, nie wymagam od naszych polityków, władz, żeby wyrywały się do grzmienia na USA w tej sytuacji - stwierdził Dobromir Sośnierz (Konfederacja). 

Eksplozje w Wenezueli. "Konflikt tlił się od lat"

Prowadząca "Śniadanie w Trójce" Renata Grochal wraz z politykami

Foto: Trójka

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • W sobotni poranek pojawiły się informacje o eksplozjach w Caracas
  • Wenezuelskie władze ogłosiły stan wyjątkowy
  • O wydarzeniach w Wenezueli rozmawiali goście Renaty Grochal w "Śniadaniu w Trójce"

OGLĄDAJ. "Śniadanie w Trójce"

Według agencyjnych doniesień w sobotę nad ranem w stolicy Wenezueli, Caracas, odnotowano w sobotę nad ranem głośne eksplozje, którym towarzyszyły dźwięki przypominające przelatujące samoloty. Amerykańska stacja telewizyjna CBS News podała w sobotę, powołując się na przedstawicieli władz USA, że prezydent tego kraju Donald Trump wydał rozkaz w sprawie ataków na obiekty w Wenezueli, w tym obiekty wojskowe. W odpowiedzi na działanie USA prezydent Wenezueli ogłosił stan wyjątkowy. O sytuacji w Wenezueli rozmawiali goście "Śniadania w Trójce".

Andrzej Szejna, poseł Lewicy przekazał, że chyba nikt nie jest zaskoczony tym, co się dzieje. - Prezydent Donald Trump niedawno podczas wspólnej konferencji z premierem Izaraela Binjaminem Netanjahu zapowiadał rozszerzenie akcji militarnej wobec prezydenta Maduro. W tle jest oczywiście walka z narkobiznesem, wcześniej były niszczone łodzie, nielegalnie przewożące narkotyki. Z jednej strony, jest to część wojny, którą prezydent Trump wypowiedział narkobiznesowi, który znajduje swoje oparcie w Wenezueli, z drugiej strony, musimy powiedzieć, że Wenezuela jest krajem o ogromnych zasobach ropy i innych surowców - przekazał.

"Wenezuela jest miejscem zapalnym"

Anna Radwan-Röhrenschef z Polski 2050 przyznała, że "konflikt tlił się od lat". - Wiemy, że Wenezuela jest miejscem zapalnym rejonie Ameryki Południowej. Kwestie związane z dostępem do źródeł energii, do zasobów, sytuacja polityczna w samej Wenezueli, szczególnie po wyborach, kwestie związane z prawami człowieka, ze sposobem przejęcia władzy, sposób prowadzenia polityki w sposób autorytarny, to były elementy, o których wiedzieliśmy od wielu miesięcy. Dla wielu analityków ta sytuacja nie jest zaskoczeniem. USA chcą być graczem w tym rejonie świata - mówiła. Jak dodała, Wenezuela jest kolejnym miejscem, w który USA chcą pokazać swoją obecność. - Z jakim efektem? Ja nie jestem tutaj optymistką - dodała.

Jarosław Sellin, poseł PiS, zgadzając się z przedmówcami, wskazał na wenezuelski reżim. - Doprowadził do katastrofy wewnętrznej w Wenezueli, jest najwięcej emigrantów z Wenezueli, którzy uciekają z tego kraju w milionach, jest bieda i nędza, a kiedyś ten kraj kwitł, między innymi dzięki surowcom energetycznym, i wpuszczenie bardzo silnie Chin do Wenezueli, z ich obecnością biznesową i polityczną, na co USA, przygotowujące się do wciąż trwającej rywalizacji ekonomicznej, ale może być jeszcze gorzej, jeśli chodzi o kształt rywalizacji z Chinami, nie mogą dopuścić, żeby tuż przy USA mocny przyczółek sobie Chiny zbudowały - podkreślił. - Wenezuela jest po prostu drugą Kubą dziś. Z tą samą katastrofą gospodarczą, społeczną i z wpuszczaniem przeciwników strategicznych USA - ocenił. - Wszystkie elementy, które państwo wymienili plus obecność Chin, moim zdaniem, z punktu widzenia interesów narodowych amerykańskich upoważnia USA do tej interwencji - zaznaczył.


Jakub Banaszek, Katarzyna Piekarska, Anna Radwan, Jarosław Sellin, Dobromir Sośnierz, Andrzej Szejna gośćmi Renaty Grochal (Śniadanie w Trójce)
1:29:12
+
Dodaj do playlisty
+

 

"USA łamią prawo międzynarodowe"

Katarzyna Piekarska z Koalicji Obywatelskiej stwierdziła, że "było pewne, że prędzej czy później dojdzie do eskalacji". - To pokazuje, że populiści, którzy doszli do władzy, doprowadzili do kompletnej nędzy. Tam w tej chwili jest również na granicy wojny domowej, sam dyktator zgodził się już na rozmowy - przekazała.

Dobromir Sośnierz, polityk Konfederacji wskazał, że "jesteśmy w niekomfortowej sytuacji, ponieważ racje są podzielone". - Rosja, gdy napadała na Ukrainę była zarówno agresorem, jak i przeciwnikiem geopolitycznym, więc łatwo było ją nam potępiać. W tym momencie, widać po wypowiedziach moich poprzedników, że nastąpiła próba usprawiedliwienia agresji - powiedział. Jak zwróciła uwagę Katarzyna Piekarska, Wołodymyr Zełenski nie jest dyktatorem. - Rosja też twierdzi, że jest. No właśnie nawet to jest podobne w tej sytuacji - odpowiedział. - Ale ocena wolnego świata jest inna - zaznaczyła Piekarska.

- W tym momencie Stany Zjednoczone łamią prawo międzynarodowe, dokonują agresji, od miesięcy atakują wbrew wszelkim regułom (...) Moralnie, nie widzę sposobu usprawiedliwienia tego, natomiast geopolitycznie nam się to opłaca, to nie jest nasza wojna, nie wymagam od naszych polityków, władz, żeby wyrywały się do grzmienia na USA w tej sytuacji - przekazał Sośnierz.

Jakub Banaszek, społeczny doradca prezydenta, prezydent Chełma zwrócił uwagę, że w tym momencie należy skupić się na faktach. Jak podkreślił, na ten moment nie ma potwierdzenia informacji, że był to atak przeprowadzony przez USA. - Możemy być pewni czy uważać, że to interwencja spowodowana decyzją prezydenta Donalda Trumpa, który zapowiadał w ostatnich dniach i podkreślał, że jeśli nie dojdzie do ustąpienia prezydenta Maduro, to taka interwencja będzie miała miejsce - powiedział. Dodał, że należy poczekać na oficjalny komunikat administracji Trumpa.

Przed godz. 11, w trakcie "Śniadania w Trójce", prezydent USA Donald Trump za pośrednictwem portalu Truth Social, potwierdził atak. "Stany Zjednoczone przeprowadziły z powodzeniem zakrojony na szeroką skalę atak na Wenezuelę i jej przywódcę Nicolasa Maduro, który wraz z żoną został pojmany i wywieziony z kraju" - napisał. 

Czytaj także:

Źródło: Trójka
Prowadząca:
Renata Grochal
Opracowanie:
Aneta Wasilewska