Człowiek, który wypełnił umowę o dzieło doskonale
2011-05-02, 13:05 | aktualizacja 2011-05-02, 13:05
- To, co mnie urzekło w życiu Jana Pawła II to była bliska ideałowi zgodność zamiaru z czynami – mówi Zbigniew Nosowski z miesięcznika "Więzi".
Posłuchaj
1 maja Kościół katolicki mocą autorytetu papieża Benedykta VI ogłosił Jana Pawła II błogosławionym. Publicysta Zbigniew Nosowski odnosząc się w kontekście tego wydarzenia do kategorii świętości podkreśla, że każda osoba wyniesiona na ołtarze stanowi wielkie indywiduum. Cechą wspólną wszystkich świętych jest pewna transparencja - potrafią żyć tak, że patrząc na nich dostrzegamy Boga.
Według dziennikarza Rafała Porzezińskiego święci to po prostu ludzie "dobrej roboty", wykonujący ją w oparciu o podpisaną z szefem - Stwórcą umowę o dzieło. On swoją część kontraktu wypełnia bez względu na to, czy jesteśmy mu wierni. Zdaniem gościa "Klubu Trójki" takich osób jest wiele i tylko nieliczni z nich doczekali się zaszczytu wyniesienia na ołtarze.
Człowiekiem, który w realizacji boskiego kontraktu sięgnął ideału był zdaniem gości Dariusza Bugalskiego Karol Wojtyła. Jednak pontyfikat papieża Polaka spotykał się też ze stanowczą krytyką. Janowi Pawłowi II zarzucano, między innymi, zbytnią wiarę w dobro ludzi. Krytykowano zwłaszcza mało stanowczą reakcję Stolicy Apostolskiej na skandal związany z pedofilią, której dopuszczali się duchowni.
- Mówi się czasem w języku polskim o świętej naiwności. To taka postawa, która upatruje w ludziach dobro i w związku z tym może trochę bagatelizować zło – tłumaczy Zbigniew Nosowski.
Publicysta zaznacza, że Jan Paweł II tak bardzo wierzył w moc dobra, że czasem mógł nie doceniać w przypadku tego typu skandali mocy zła. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku ojca Marciala Maciela Degollado, założyciela zakonu Legionistów Chrystusa.
- Wydawało się, że mieliśmy do czynienia z człowiekiem, któremu Bóg błogosławi, bo rozwijało się jego wielkie dzieło. Wszystkie inne zgromadzenia cierpiały na brak powołań, a tam młodych chłopaków nie brakowało. Papież nie potrafił zrozumieć, że ktoś kto jest blisko Chrystusa mógł być notorycznym oszustem i prowadzić podwójne, a nawet potrójne życie – mówi gość Trójki.
Publicyści ocenili także znaczenie beatyfikacji papieża Polaka dla naszego kraju. - Głęboko wierzę, że dwie tak nieprzypadkowe osoby jak Prymas Tysiąclecia kardynał Stefan Wyszyński i Karol Wojtyła w tym kraju nie rzucali ziarna na wiatr. Jestem głęboko przekonany, że istnieje wielu kapłanów, których jeszcze nie znamy z imienia i nazwiska, ale wkrótce poznamy poprzez owoce ich trudu. Podobnie myślę o klasie politycznej, nie tej czynnej dzisiaj. Wierzę, ze ludzie, którzy naprawdę chcą służyć społeczeństwu zajmą się w końcu polityką – tłumaczy Rafała Porzeziński.
Dziennikarz odpowiedź na pytanie o przyszłość Kościoła w ogóle odnajduje w pierwszej papieskiej encyklice. - Drogą Kościoła jest człowiek. Drogą człowieka jest zaś Jezus Chrystus.
Według Zbigniewa Nosowskiego teraz w Polsce potrzeba pracy od podstaw. Publicysta dostrzega kryzys religii katolickiej, widzi go także w sobie samym. - Te lata są chude, bo nie wykształcił się jeszcze model formułowania wizji dla Kościoła w Polsce bez Jana Pawła II. To wszystko dopiero dojrzewa.
Aby wysłuchać całej audycji należy kliknąć w ikonę dźwięku w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie.
Audycji "Klub Trójki" można słuchać od poniedziałku do czwartku tuż po 21.00. Zapraszamy.
(dmc)