Co 14 zapisany w bazie dawca szpiku to Polak. A czy ty się zarejestrowałeś?
Szpiku nie da się wyprodukować w laboratorium. To jest coś, co musi oddać człowiekowi drugi człowiek - mówi w rozmowie z "Trójką" Justyna Rogowiec z Fundacji DKMS - międzynarodowej organizacji pozarządowej, której celem jest poszukiwanie dawców komórek macierzystych szpiku i kojarzenie ich z potrzebującymi przeszczepu pacjentami.
998 strażaków w pełnym rynsztunku wspięło się na Babią Górę , aby promować działalność DKMS
Foto: AGENCJA SE/East News
13 października obchodzimy Międzynarodowy Dzień Dawcy Szpiku. W polskiej bazie danych DKMS zarejestrowanych jest już ponad 2 miliony 200 tys. osób. - To są te osoby, które podjęły świadomą decyzję, że są w gotowości, gdyby w potrzebie znalazł się ich bliźniak genetyczny - tłumaczy w rozmowie z "Trójką" Justyna Rogowiec z Fundacji DKMS. - Polska baza jest trzecią, co do wielkości bazą w Europie i piątą na świecie - cieszy się ekspertka. Na ten moment ponad 15 tys. osób z bazy DKMS oddało szpik lub komórki macierzyste.
Kropla w morzu potrzeb.
Zdaniem specjalistki 42 miliony chętnych oddać szpik i zapisanych do międzynarodowej bazy to z jednej strony dużo - gdyż ta liczba wydaje się ogromna, z drugiej jednak to nadal za mało. - Ludzki genotyp jest bardzo różnorodny. Występuje ponad pięć miliardów kombinacji antygenów zgodności tkankowej, które są brane pod uwagę przy doborze dawcy i biorcy, żeby można było mówić o możliwości przeszczepienia - mówi Justyna Rogowiec. - Czasem więc znalezienie bliźniaka genetycznego można porównać do szukania igły w stogu siana. W Polsce co piąty pacjent tego dawcy nie znajduje - przyznaje ekspertka. Zwraca także uwagę, że ilość zachorowań nie spada. - Rocznie w Polsce około 800 pacjentów jest kwalifikowanych do przeszczepu od dawcy niespokrewnionego - dodaje. - Na to, że znajdziemy dawcę w rodzinie, mamy 25 proc. szans - podkreśla. A lista schorzeń, przy których transplantacja szpiku jest brana pod uwagę, jest długa. To nie tylko białaczka. To ponad sto jednostek chorobowych.
Kto może zostać dawcą szpiku?
Podstawowym kryterium jest kryterium wiekowe. - Aby zapisać się do bazy trzeba mieć ukończone 18 lat i nie można mieć więcej niż 55 lat. Dodatkowo wymagany jest ogólnie dobry stan zdrowia i świadoma decyzja, że jeśli nie będzie medycznych przeciwskazań, to pomogę - tłumaczy Justyna Rogowiec. Co roku aktualizowana jest lista schorzeń, które wykluczają z możliwości zostania dawcą. Warto więc przed zapisaniem się do bazy upewnić się, czy choroba na którą cierpimy nie znajduje się na tej liście.
Istotne jest też to, aby na stałe przebywać w Polsce - ponieważ wszystkie pobrania odbywają się w kraju. - Procedura wiąże się z dwiema wizytami w klinice. Pierwsza to szczegółowe badania. Jak już wiemy, że dawca został wytypowany i po drugiej stronie czeka pacjent, to musimy go dokładnie przebadać, aby mieć pewność, że jest zdrowy. Druga wizyta to pobranie materiału - wymienia specjalistka. - To pobranie w 90 proc. odbywa się z krwi. Dawca spędza na fotelu 4-6 godzin. W tym czasie ma wykonane dwa wkłucia w przedramiona. Z jednego ramienia wypływa krew, przechodzi przez separator, który zbiera nadmiarowe komórki macierzyste szpiku i drugą ręką wraca do organizmu. Nadmiar komórek wynika z tego, że przez cztery dni przed pobraniem dawca przyjmuje czynnik wzrostu, który sprawia, że w jego szpiku dochodzi do nadprodukcji - tłumaczy.
W pozostałych dziesięciu procentach szpik pobiera się z talerza kości biodrowej. - Absolutnie nie jest to kręgosłup - podkreśla Justyna Rogowiec. Zabieg odbywa się w znieczuleniu ogólnym, trwa około 40 minut. Nie zakłada się żadnych szwów, następnego dnia dawca opuszcza klinikę.
Pacjent także jest przygotowywany
Nie tylko dawca jest przygotowywany do zabiegu, także pacjent. - Przechodzi bardzo ciężką chemioterapię, która tak naprawdę zeruje jego odporność - jest pozbawiany szpiku – mówi specjalistka i dodaje, że jeśli na tym etapie wydarzy się coś, co wykluczy dawcę np. przeziębienie, wpadek, może to mieć bardzo poważne konsekwencje dla biorcy. Zadziałać musi także specjalny transport medyczny. Materiał ma 72 godziny, aby dotrzeć do pacjenta. - Wybuch wulkanu, odwołane loty, opóźnienia - na sukces składa się wiele czynników - przyznaje Justyna Rogowiec.
Czy dawca i biorca mogą się spotkać?
- To zależy. Ten kontakt regulowany jest zarówno przez kraj, z którego pochodzi dawca jak i kraj, z którego pochodzi biorca. Są kraje, które absolutnie zakazują takiego kontaktu, jak np. Francja - tłumaczy specjalistka. W Polsce w 2015 roku została wydana rekomendacja, która nie zaleca organizacji takich spotkań, ale też ich nie zakazuje. - Ważne jest, aby obie strony tego chciały. Czasem pacjent nie wie, co ma powiedzieć, bo słowo dziękuje wydaje mu się nieadekwatne - mówi ekspertka. Przypomina także, że moment transplantacji to nie jest moment, w którym pacjent staje się zdrowy. - To jest etap jego leczenia. Po tym, jak dostaje komórki macierzyste dawcy, zaczyna produkować szpik, przyjmuje jego grupę krwi. Zanim to wszystko się ruszy, zbuduje odporność, wyjdzie ze szpitala - to czasem są tygodnie, miesiące a nawet lata leczenia. Często ci pacjenci chcą najpierw dojść do siebie. Nie czują się dobrze we własnej skórze. Ten czas, kiedy wracają do pomysłu spotkania z dawcą jest więc bardzo indywidualny - mówi Justyna Rogowiec.
O Międzynarodowym Dniu Dawcy Szpiku także w audycji Piotra Łodeja "Zapraszamy do Trójki".
Z Justyną Rogowiec rozmawiała Magdalena Hejna