Inuitki z Grenlandii zmuszano do antykoncepcji. Uznano je za gorsze matki
4,5 tys. grenlandzkich kobiet w latach 60-tych XX wieku padło ofiarami przymusowej antykoncepcji, będącej elementem polityki rozrodczej duńskich władz wobec Inuitek. Założono im wkładki domaciczne - często bez ich wiedzy, a w przypadku nastolatek - także bez zgody rodziców. Działania te dotknęły prawie połowę kobiet w wieku rozrodczym. Dziś Grenlandia mierzy się z problemami demograficznymi.
Inuitka w osadzie Tinit, Grenlandia. Zdjęcie ilustracyjne.
Foto: Ralph Lee Hopkins/Design Pics RM/East News
Duńskie władze uważały, że Inuitki nie powinny zostać matkami m.in. z przyczyn socjalnych. Kampania redukcji urodzeń wśród Inuitek - na mniejszą skalę - trwała aż do lat 90- tych, kiedy to Grenlandia przejęła od Danii kompetencje w zakresie zdrowia i opieki społecznej.
Przymusowa antykoncepcja
Wiele grenlandzkich kobiet nie zdawało sobie sprawy, że padły ofiarami brutalnej polityki duńskich władz, której skutkiem - dla znacznej części z nich - okazała się bezpłodność i wynikające z niej wykluczenie społeczne, spowodowane brakiem dzieci. Wiele spośród nich cierpiało także z powodu fizycznych i psychicznych konsekwencji tych zabiegów, nie mając świadomości z czego one wynikają. 66- letnia dziś Kristine Berthelsen została poddana przymusowej antykoncepcji, gdy miała 14 lat. Zabrano ją do szpitala, nie tłumacząc po co. Tam założono jej spiralę domaciczną. Nie rozumiała, co się z nią dzieje. Jedyne, co pamięta to niekończący się ból - mówiła w rozmowie z reporterem Associated Press.
W ostatnich latach część poszkodowanych kobiet złożyła pozwy przeciwko Danii zarzucając jej łamanie praw człowieka i domagając się zadośćuczynienia za krzywdy, jakich doznały. We wrześniu premier Danii Mette Frederiksen publicznie przeprosiła za wyrządzone zło. - Przepraszam za niesprawiedliwość, która została wam wyrządzona, ponieważ byliście Grenlandczykami. Przepraszam za to, co wam odebrano. I za ból, jaki to spowodowało. W imieniu Danii przepraszam - powiedziała podczas niedawnych uroczystości w stolicy Grenlandii, Nuuk.
Odbieranie dzieci Inuitom. Podwójne standardy.
Asymilacja Inuitów z Danią przybierała także inne bulwersujące formy. W latach 50-tych duńskie władze rozpoczęły eksperyment społeczny, w wyniku którego zabrano łącznie 22 dzieci w wieku 6-9 lat z osad inuickich i przekazano je na wychowanie rodzinom zastępczym w Danii. Uważano, że dzieci nauczą się języka duńskiego i kultury tego kraju a po powrocie na Grenlandię przyczynią się do modernizacji wyspy. Tak się jednak nie stało. Dzieci nie wróciły do swoich rodziców a do domów dziecka na wyspie. Część została w Danii. Wiele z nich cierpiało na zaburzenia psychiczne, niektóre popełniły samobójstwa. W 2020 roku premier Danii Mette Frederiksen oficjalnie przeprosiła za te działania.
Dyskryminacja Inuitów w Danii trwa do dziś. W sierpniu Grenlandię zalała fala protestów przeciwko stosowaniu w Danii testów kompetencji rodzicielskich (FKU) wobec Inuitek. Testy te nie uwzględniają różnic kulturowych, są dostosowane do języka duńskiego i zachodniej kultury, co sprawia że Inuitki otrzymują słabe wyniki, a to z kolei skutkuje odbieraniem im dzieci. W sierpniu, pochodząca z Grenlandii, 18-letnia Ivana Broenlund urodziła w szpitalu pod Kopenhagą córkę. Po godzinie od porodu dziecko zostało jej odebrane i przekazane rodzinie zastępczej. Decyzja zapadła na podstawie wyniku badania FKU. Od maja tego typu testy miały już nie być stosowane wobec imigrantek pochodzenia grenlandzkiego.
W Danii mieszka około 17 tys. Grenlandczyków. Z raportu duńskiego Narodowego Centrum Badań i Analiz Dobrobyty z 2022 roku wynika, że w Danii pięć razy częściej odbiera się dzieci rodzinom grenlandzkim niż duńskim.
Słowo o Grenlandii
Grenlandia to obecnie autonomiczne terytorium zależne od Danii. W 1953 roku przestała być duńską kolonią i stała się integralną częścią państwa. Władze Danii rozpoczęły politykę asymilacji Inuitów z zachodnim stylem życia bez poszanowania ich kultury i sposobu funkcjonowania. Przeprowadzono także szereg reform gospodarczych, systemu edukacji, a także podjęto działania, których skutkiem była urbanizacja wyspy. W 1979 Grenlandia uzyskała status autonomii. Prawo, które obowiązuje od 2009 roku, przewiduje możliwość ogłoszenia przez Grenlandię pełnej niepodległości pod warunkiem zatwierdzenia jej w referendum przez mieszkańców wyspy oraz duński parlament. Wiosną w wyborach parlamentarnych zwyciężyła liberalna partia Demokraci. Ugrupowanie opowiada się za niepodległością, jednak dopiero po osiągnięciu przez Grenlandię niezależności gospodarczej.
Nuuk, stolica Grenlandii. Kryzys gospodarczy i demograficzny na Grenlandii
- Od lat 60-tych na Grenlandii rodzi się mniej dzieci. Mamy coraz mniej osób w wieku produkcyjnym. Po prostu brakuje obywateli, którzy mogliby zapewnić byt coraz liczniejszej grupie seniorów - powiedział minister finansów i były premier Grenlandii Mute Bourup Egede podkreślając, że to Kopenhaga ponosi historyczną odpowiedzialność za współczesne wyzwania gospodarcze, z jakimi boryka się wyspa.
W związku z trudną sytuacją ekonomiczną, rząd Grenlandii domagał się od Danii zwiększenia dotacji, które na ten moment stanowią około 40 proc. budżetu wyspy. Konieczne są także reformy socjalne - m.in. obniżenie wysokości zasiłku dla osób bezrobotnych. Główną gałęzią gospodarki Grenlandii jest rybołówstwo, jednak przestaje ono być rentowne. Dlatego rząd planuje zwiększyć dochody z turystki i surowców. Na to jednak potrzeba inwestycji.
W połowie września premierka Danii Mette Frederiksen i premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen podpisali umowę, na mocy której w latach 2026-2029 Dania ma przeznaczyć 210 milionów euro na inwestycje na Grenlandii, m.in. budowę lotniska oraz portu. Ustalono także, że duński rząd pokryje koszty leczenia Grenlandczyków w szpitalach na terenie Danii. Opieka medyczna na wyspie jest trudno dostępna. Brakuje lekarzy, a warunki geograficzne i duże rozproszenie ludności dodatkowo komplikują sytuację.
Bogactwa naturalne Arktyki. Walka o dostęp do surowców
- Przyszłość Grenlandii jest niepewna z powodu uzależnienia budżetu od rybołówstwa, a w zasadzie od połowów krewetek, halibuta i dorsza, dotacji z Danii, a także zmniejszającej się populacji, niskiego wykształcenia miejscowej ludności i trudnej geografii wyspy - ocenił w rozmowie z Polską Agencja Prasową profesor Torben M. Andersen, przewodniczący Rady Gospodarczej przy rządzie grenlandzkim. Jego zdaniem szansą na poprawę sytuacji jest wykorzystanie zasobów naturalnych Grenlandii, do tej pory mało dostępnych z powodu warunków klimatycznych i grubej pokrywy lodowej. - W przypadku surowców potencjał jest ogromny, na Grenlandii występują prawie wszystkie minerały. Jednak pytanie, jakie musi sobie zadać inwestor brzmi, czy wydobycie będzie opłacalne. Zanim firma wybuduje kopalnie, musi wybudować port, drogę albo małe lotnisko, a może kilka domów - wymienił specjalista.
Strategicznie położona wyspa jest bogata w ropę naftową, gaz a także surowce mineralne niezbędne dla rozwoju zaawansowanych technologii.
Zmieniający się krajobraz Grenlandii. Przeprosiny z wielką polityką w tle
Zdaniem niektórych duńskie przeprosiny mają podwójne dno a moment ich pojawienia się nie jest przypadkowy. Wynika z większego zainteresowania Grenlandią przez Stany Zjednoczone. - Sprawa przeprosin ciągnęła się przez lata, przyśpieszyła gdy pewien mężczyzna w USA zaczął interesować się Grenlandią - zauważył minister finansów Grenlandii i były premier Mute B. Egede.
Od początku roku prezydent USA Donald Trump kilkakrotnie zgłaszał roszczenia USA wobec wyspy, miał także pomysł, aby ją kupić. Pod koniec sierpnia z kolei duńskie media doniosły o tajnych amerykańskich operacjach na terenie Grenlandii, których celem było wpływanie na Inuitów i nakłanianie ich do poparcia przejęcia wyspy przez Stany Zjednoczone a także doprowadzenie do konfliktu w stosunkach między Grenlandią i Danią.
Niezależnie od rzeczywistych motywów przeprosiny miały olbrzymie znaczenie dla ofiar tego szokującego procederu. - Teraz mogę żyć bez nienawiści, złości i wewnętrznego bólu - powiedziała Kirstine Berthelsen podkreślając, że to kluczowe dla procesu dochodzenia do siebie po latach cierpień.
Magdalena Hejna, AP, BBC, PAP