Krytyka prezydentów prawem demokracji

- To jest efekt zachłystywania się wolnością. Kiedyś wszystko kontrolowała cenzura – mówi prof. Tomasz Nałęcz, doradca prezydenta RP.

Krytyka prezydentów prawem demokracji

Foto: fot. prezydent.pl/CC

Za, a nawet przeciw 26 kwietnia
+
Dodaj do playlisty
+

Według profesora Tomasza Nałęcza, doradcy prezydenta RP nadmierna krytyka głowy państwa wiąże się z tonem debaty politycznej, który bywa w Polsce bardzo brutalny. Podkreśla jednak, że szkalowanie przywódców nie jest w naszym kraju niczym nowym. Miało to już miejsce w latach istnienia II RP, kiedy od ostrej krytyki ze strony części społeczeństwa i polityków nie uchronił się Józef Piłsudzki. - Słowa, które obecnie padają, nie są jeszcze najcięższe – dodaje gość audycji.

Tomasz Nałęcz zauważa, że jest to związane z prawem do wolności słowa, które teraz się respektuje. Jego zdaniem za kilkanaście lat język debaty publicznej złagodnieje i będzie większa odpowiedzialność za wypowiadane słowa.

Gość Trójki uważa, że prezydentowi też może przydarzyć się gafa i nie należy jej ukrywać. A zasadna krytyka jest raczej pozytywnym zjawiskiem. - Byłoby źle, gdyby debata była za bardzo wygładzona. Każdy kto wchodzi na polityczną scenę musi mieć świadomość, że nie tylko będzie pieszczony, ale także krytykowany.

Były prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski przyznaje, że podczas swoich kadencji nie spotykał się często z brakiem szacunku ze strony zwykłych obywateli. Inaczej wyglądało to jednak w świecie polityki. – Ta rzeczywistość jest pozbawiona szacunku w ogóle – zaznacza.

Inny były przywódca Lech Wałęsa uważa, że na złą opinię w społeczeństwie trzeba sobie zapracować i musi upłynąć jeszcze wielu czasu zanim sam urząd odzyska dobrą opinię.

Profesor Wawrzyniec Konarski, politolog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej podkreśla, że znieważanie głów państwa ma w Polsce długą tradycję, sięgającą jeszcze XVI wieku. Podtrzymywano ją podczas zaborów, gdzie przywódca był jednocześnie wrogiem, w dwudziestoleciu międzywojennym i skrycie w czasach komunizmu.

Socjolog profesor Andrzej Zybertowicz twierdzi, że do procederu niesłusznego obrażania głów państw bardzo przyczyniają się media promując największych politycznych oszczerców, jakimi zdaniem gościa Trójki są Stefana Niesiołowskiego i Janusza Palikota. - Media nagradzają ich za obniżanie standardów debaty publicznej.

Komik Krzysztof Skiba nie widzi nic złego w umiarkowanej krytyce prezydentów i odrobinie ironii w stosunku do świata polityki. - W demokracji jest to przecież dozwolone.

Aby wysłuchać całej rozmowy, wystarczy kliknąć w ikonę dźwięku w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie.

Audycji "Za, a nawet przeciw" można słuchać od poniedziałku do czwartku tuż po godz. 12.00.

(dmc)