Narodziny rodziców

- Na początku podeszłam do tego zadaniowo. Musiałam sobie zorganizować dzień, nauczyć się całej technicznej obsługi dzieci. Emocjonalne zaangażowanie przychodzi z czasem, to jest proces – mówi Joanna, adopcyjna mama trzech sióstr.

Narodziny rodziców

Foto: Glow Images/East News

Narodziny rodziców
+
Dodaj do playlisty
+

Joanna i Karol zawsze chcieli mieć dużą rodzinę. Okazało się jednak, że nie mogą mięć własnych dzieci. Postanowili więc pociechę adoptować. Zaopiekowali się trójką sióstr. Są młodym małżeństwem, dlatego nie mieli pewności, że sprostają temu zadaniu. Strach z czasem jednak minął. Teraz trzy urocze dziewczynki są dla nich najważniejsze.

- Jak zadzwoniła pani z ośrodka i powiedziała, że ma dla nas bliźniaczki i młodszą siostrę byłam szczęśliwa i przerażona. Gdy tylko to usłyszałam, od razu chciałam je przyjąć do domu, ale pojawiło się też pytanie, czy damy sobie radę – wspomina Joanna.

Jej mąż Karol dodaje, że była to bardzo dobra decyzja. Jego zdaniem ciężej przeżyliby przyjęcie jednego, bo trójka wymagała większej mobilizacji.

Dziewczynki do domu małżeństwa trafiły w czerwcu 2010 roku. Wcześniej para podróżowała po świecie. Jednak oboje przyznają, że od zawsze marzyli o dzieciach, dlatego wrócili i zaczęli się o nie starać. - Długi czas staraliśmy się powiększyć rodzinę, ale nam nie wyszło. Mamy już swoje 36 lat, więc trzeba było coś z tym fantem zrobić.Inne niż naturalne metody nam nie odpowiadały. Pomyśleliśmy, że taką dobrą drogą będzie właśnie adopcja, bo przy okazji mogliśmy komuś pomóc – przyznaje Karol.

Obojgu zależało na więcej niż jednym dziecku, dlatego taką gotowość zgłosili do ośrodka adopcyjnego. – Jak tylko pojawiły się trzy siostry to od razu pomyślano o nas. Choć małżeństwo czuło pewne obawy, zdecydowało się przyjąć dzieci. Jednak rodzice nie byli do końca świadomi wszystkich konsekwencji tej decyzji. - Gdy dzieci przychodzą na świat naturalnie to jest pewien moment na przygotowanie się, a tu z dnia na dzień przyjechali kosmici do nas, wylądowali i trzeba było sobie radzić – mówi Karol.

Bohaterowie reportażu o adopcję starali się w dwóch ośrodkach: w Warszawie i w Radomiu. Joanna podkreśla, że ze względu na dużą ilość chętnych rodzin w stolicy są większe wymogi. Potencjalni rodzice muszą mięć na przykład pięcioletni staż małżeński. - My jesteśmy ze sobą długo, ale formalnie krótko w związku z tym od razu odpadliśmy.

W Radomiu, rodzinnym mieście Karola, to kryterium nie było konieczne. - Dziecko, które przebywa w placówce traci swoje lata dzieciństwa. Szukamy dobrej rodziny dla tych dzieci i w tedy już nie ważny jest staż małżeński. Ważne jest to, by dzieci mogły wychowywać się w normalnym domu – tłumaczy przedstawicielka radomskiego ośrodka.

Małżeństwo odbyło ponad półroczny kurs i pozytywnie przeszło wszystkie kwalifikacje. Do ich domu trafiły w końcu trzy dziewczynki. - Na początku, gdy dzieci  u nas zamieszkały nie czułam się jeszcze matką. Teraz zaczynam się nią czuć. Może coś jest w tych dziewięciu miesiącach. Dzisiaj mogę powiedzieć, że je kocham, ale swoje minąć musiało – mówi Joanna

Aby wysłuchać całego reportażu wystarczy kliknąć w ikonę dźwięku w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie.

Reportaż "Kosmici w domu" przygotowała Dorota Boniecka-Górny.

Reportaży można słuchać na antenie Trójki od poniedziałku do czwartku o 18.15. Zapraszamy.

Naszych reportaży mogą Państwo również słuchać na stronie internetowej Studia Reportażu i Dokumentu.

Zapraszamy też na naszą stronę na Facebooku!

(dmc)