Koniec z większością ulg w przejazdach kolejowych. Pasażerowie się zapłaczą?
W transporcie kolejowym jest tak dużo tak różnych zniżek i ulg, że nawet konduktorzy się w nich nie orientują. Dlatego nadchodzą zmiany: zniżek ma być mniej, ale będą prostsze, a także pojawi się wspólny bilet na różne środki transportu.
Czy uproszczenie systemu ulg uderzy pasażerów kolei po kieszeniach?
Foto: shutterstock / Jarek Kilian
Podstawową ceną jest cena biletu normalnego. Wszelkie różnice wynikające z korzystania przez pasażerów z ulg w opłatach wyrównuje państwo. Ale system tych ulg jest bardzo skomplikowany i powoduje poważne trudności w rozliczeniach. Problem postanowił wreszcie rozwiązać resort infrastruktury. Czy to się uda?
Nikt nie panuje nad ulgami
Można powiedzieć, że ulgi w transporcie kolejowym są dwuwarstwowe. Ustawodawca (czyli państwo), aby wyróżnić różne grupy użytkowników, poprzyznawał im różnej wielkości ulgi. A na to nakładają się tzw. ulgi handlowe, czyli oferowane przez przewoźników swoim podróżnym. Łącznie jest tego, mówiąc kolokwialnie, od groma i, jak twierdzi dr Ariel Ciechański, ekspert i badacz sektora transportu z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, chyba już nikt nad tym nie panuje.
- Nasza zdolność narodowa jest taka, żeby troszeczkę kombinować. I zdarzało się, że ktoś brał ulgę nie taką, jaka mu przysługiwała, albo brał dwa bilety w różnych ulgach, byle kwota się zgadzała. Z punktu widzenia pasażera wszystko się zgadzało, natomiast z punktu widzenia przewoźnika i refundacji - już nie do końca - tłumaczy.
Przeczytaj także:
- Polskie koleje wracają na dobre tory: są coraz nowocześniejsze i coraz szybsze
- Spóźniony pociąg: ile pieniędzy powinna zwrócić kolej pasażerom?
- Futurystyczne pociągi na polskich torach. Ambitne plany PKP Intercity
- Dawnych kolei czar - reportaż Moniki Chrobak "Martwe tory"
Trzeba spłaszczyć system
Jaki jest sposób rozwiązania problemów z ulgami? Bardzo prosty: spłaszczyć system. - W Czechach mają tylko cztery poziomy zniżek: 25, 50, 75 i 100 procent. Tymczasem my mamy absurdy typu 78 czy 95 procent zniżki. A więc takie spłaszczenie niewątpliwie sprawę uprości. Zwłaszcza że w dobie dokumentów elektronicznych większość spraw jesteśmy w stanie bardzo szybko udowodnić - argumentuje rozmówca Roberta Grzędowskiego.
Legitymacje do lamusa
Oprócz uproszczenia systemu ulg dla pasażerów ma się też zmienić sposób poświadczana prawa do korzystania z tych ulg. Chodzi m.in. o słynne legitymacje szkolne.
- W tej chwili mamy absurdalną sytuację, że nawet dziecko, które widać, że chodzi do szkoły podstawowej, musi mimo wszystko posiadać legitymację. W innych krajach tą cezurą, wyznaczającą, czy przysługuje bilet ulgowy, czy nie, jest po prostu wiek pasażera, a nie to, czy ma status ucznia bądź studenta - stwierdza Trójkowy gość.
Przy okazji wskazuje, że w Polsce owe zniżki szkolne przysługują jedynie osobom uczącym się w polskich szkołach. To powoduje sporo problemów, szczególnie w czasie ferii i wakacji, kiedy nasz kraj odwiedzają zagraniczni turyści.
Długoterminowe rezerwacje? Niemożliwe!
Kolejnym problemem jest system rezerwacji: za granicą standardem jest możliwość zakupu biletu nawet na trzy miesiące naprzód. W Polsce takiej opcji nie ma – maksymalnie można kupić bilet z 30-dniowym wyprzedzeniem. Przewoźnicy tłumaczą to częstymi zmianami rozkładów jazdy. Jednak ta kwestia, podobnie jak problem papieru toaletowego w PRL-u, wydaje się nierozwiązywalna. Przynajmniej na razie…
***
Tytuł audycji: Zapraszamy do Trójki
Prowadzi: Robert Grzędowski
Gość: dr Ariel Ciechański (ekspert i badacz sektora transportu, Instytut Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN)
Data emisji: 26.02.2025
Godzina emisji: 7.13
pr/kor