Sekrety podniebnych podróży. Doświadczony pilot obala mity

Czy włączony podczas lotu telefon może spowodować katastrofę lotniczą? Czy niebawem będziemy latać autonomicznymi samolotami? Czy piloci przed lotem nie jedzą owoców morza? Na te pytania, w Dniu Lotnictwa Polskiego, odpowiedział w Trójce kpt. Dariusz Kulik.

Sekrety podniebnych podróży. Doświadczony pilot obala mity

Pilotów w kokpitach jeszcze długo nie zastąpią maszyny

Foto: Shutterstock/palawat744

  • Tryb samolotowy, w jakim na czas lotu ustawiamy nasze smartfony, oznacza w praktyce dostęp do usług oferowanych przez przewoźnika, na których linie lotnicze często zarabiają dodatkowe pieniądze.
  • Nowoczesne samoloty dużą część trasy pokonują w trybie autopilota; nie oznacza to jednak, że prawdziwi piloci powinni drżeć o swoją pracę.
  • Choć w teorii piloci nie powinni jadać przed wspólnym lotem tych samych posiłków, w praktyce nikt nie zagląda do talerza swojemu koledze z kokpitu.  

Trudno sobie dziś wyobrazić podróżowanie bez telefonu komórkowego w kieszeni lub w podręcznej torebce. Jeśli jednak środkiem transportu jest samolot, jego obsługa poprosi nas o wyłączenie naszego urządzenia lub przełączenie go w tzw. tryb samolotowy na czas całego lotu. Takie zasady zaczęły obowiązywać tuż po upowszechnieniu komórek wśród pasażerów. – To było spowodowane tym, że nie było zasięgu i telefony łączyły się z bardzo odległymi jednostkami na ziemi. To powodowało zakłócenia w naziemnej sieci łączności, która sobie nie radziła z telefonami wyniesionymi na dużą wysokość – tłumaczył w Trójce pilot, kpt. Dariusz Kulik.

– Natomiast trudno sobie wyobrazić sytuację, w której przypadkowo zostawiony telefon spowodowałby katastrofę lotniczą. Systemy w samolotach muszą być odporne na tego typu zakłócenia – dodał autor książki "Turbulencja".

Kpt. Kulik zwrócił przy okazji uwagę, że tryb samolotowy w telefonach oznacza coś zupełnie innego niż kiedyś. Dziś pozwala on na przykład korzystać z sieci wi-fi, za pośrednictwem której linie lotnicze oferują pasażerom różnego rodzaju atrakcje podczas lotu, łącznie z możliwością korzystania z internetu, a czasem nawet wykonywania połączeń telefonicznych. Daje to przewoźnikom możliwość pobierania opłat za dodatkowe usługi na pokładzie samolotu.  

Samoloty bez pilotów i zaglądanie do talerza

Podczas lotów, zwłaszcza tych długodystansowych, kontrolę nad samolotem na długi czas przejmuje automatyczny pilot. Zdaniem gościa "Pory na Trójkę" nie oznacza to, że już niebawem będziemy latać samolotami pilotowanymi w stu procentach przez algorytmy. – Droga do pełnej automatyzacji jest bardzo daleka, jeśli w ogóle kiedykolwiek to nastąpi. Nawet ludzie, którzy mają bardzo wybujałą wyobraźnię, czyli producenci filmów science fiction, dalej w kokpitach widzą pilotów, nawet nie jednego, tylko dwóch – mówił kpt. Kulik.

Rozmówca Piotra Firana rozprawił się także z mitem o tym, że piloci bezpośrednio przed lotem nie mogą jadać owoców morza. – Trochę latałem po świecie i wydaje mi się, że gdzieś tam podawano posiłki z owocami morza – stwierdził.   

W lotnictwie pasażerskim obowiązuje zasada mówiąca, że obaj piloci przed wspólnym lotem nie powinni jeść tego samego posiłku. W praktyce jest to jednak martwy przepis. – W tej chwili na całym świecie w różnego rodzaju hotelach wstają do pracy tysiące pilotów. Nikt nie przestrzega tego, żeby zjedli na śniadanie całkowicie inne rzeczy, to jest często niemożliwe. Nikt nie konsultuje z kolegą, czy on jadł z tego, czy z tamtego garnka. Bierze się to, na co ma się ochotę – opowiadał kpt. Kulik.


Sekrety podniebnych podróży (Pora na Trójkę)
8:37
+
Dodaj do playlisty
+

Czytaj też: 

***

Tytuł audycji: Pora na Trójkę
Prowadzi: Piotr Firan
Gość: Dariusz Kulik (pilot, youtuber, autor książki "Turbulencja")
Data emisji: 28.08.2023
Godzina emisji: 7.13

kc