Czar lektur z dzieciństwa. Reportaż "Wioletowe kruczki" [POSŁUCHAJ]

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Mail
Czar lektur z dzieciństwa. Reportaż "Wioletowe kruczki" [POSŁUCHAJ]
Zdj. ilustracyjneFoto: Shuterstock/PHOTOCREO Michal Bednarek

Czy zdarzyło się Państwu otworzyć po latach książkę z dzieciństwa i zanurzyć się w świat Winnetou, Marka Piegusa czy Koziołka Matołka? A gdyby pozostać na dłużej w świecie dziecięcych fascynacji literackich? Co można wyczytać z lektur, sięgając do nich po latach? 

Posłuchaj

14:09
Co można odnaleźć w lekturach z dawnych lat? "Wioletowe kruczki" (Trójka/Reportaż)
+
Dodaj do playlisty
+

 

Wioleta Słoka mieszka w Szczecinie i kolekcjonuje książki dla dzieci i młodzieży. Jej zbiór liczy już kilka tysięcy egzemplarzy. – Myślę, że książek dla dzieci mam około pięciu tysięcy. Przygarniam każdy napotkany egzemplarz i dla każdego znajduję miejsce. Wszystko zaczęło się około dziesięciu lat temu, gdy szukałam lektury na wieczór dla mojego dziecka. Weszłam do antykwariatu i odkryłam bajki ze swojego dzieciństwa. Byłam tak szczęśliwa, że je zobaczyłam. Czytałam je później wiele razy mojej córce. To była dla mnie prawdziwa rozkosz. Zaczęłam kupować kolejne i jeszcze inne, aż odkryłam również nowe wydawnictwa. Z czasem zebrało się ich aż tyle – opowiadała bohaterka reportażu. 

– To moje królestwo. Książki porozkładane na dywanie nie są zbyt wygodne dla pozostałych domowników. By wejść do pokoju, muszą chodzić slalomem i omijać poustawiane na podłodze sterty. Wprowadzałam też zakaz spożywania napojów w tym pokoju. Czasem nazywam go "Komnatą tajemnic". Każda książka ją zawiera. Półki regałów są wypełnione po brzegi. Z tego powodu też układam książki w różne kombinacje. Wiem już, jak zmieścić ich więcej na półce. Gdy widzę gdzieś zostawione egzemplarze na murkach czy przy śmietnikach, przygarniam je, zatrzymuję lub przekazuję dalej. Szczególnie zostawiam sobie te książki, które mają dobrą szatę graficzną i są doskonałe literacko. To przedmiot, który gdy biorę go do ręki, musi mi sprawiać przyjemność – wyjaśniała Wioleta Słoka. 

– Zdecydowanie wolę zapach nowych książek, pachnących farbą drukarską. Jeśli chodzi o dotyk, wybieram te stare, z szorstkim, chropowatym papierem. To niesamowite uczucie wodzić po nim ręką. Cieszyłam się, gdy w którymś antykwariacie znalazłam "Ania czy Mania". Przypomniałam sobie moment, gdy w wiek dziewięciu czy dziesięciu lat przeczytałam ją całkiem sama. Byłam dumna, że samej udało mi się przeczytać tak grubą książkę – wspominała z uśmiechem. 

***

Tytuł reportażu: "Wioletowe kruczki"
Autorka reportażu: Janusz Wilczyński (Polskie Radio Szczecin)
Data emisji: 01.06.2021
Godzina emisji: 18.43

zch

Polecane