Tromsø – u bram Arktyki
Budynki przypominające bryły lodu, pomnik słynnego badacza Roalda Amundsena i koncerty organowe o północy – czy chodzi tu o Oslo? A może o Bergen? Odpowiedź brzmi: o żadne z tych miejsc. Tym razem podróżnik i pilot wycieczek Jacek Stasiński zabrał nas w radiową podróż do Tromsø – największego miasta północnej Norwegii.
Zdjęcie ilustracyjne
Foto: pixaby.com/jackmac34
"Wrota do Arktyki"
Na początek garść informacji – Tromsø, obecnie siódme pod względem wielkości norweskie miasto, zostało założone w XIII wieku, jako wioska licząca zaledwie 80 mieszkańców. Prawa miejskie otrzymało w 1794 roku. W XIX i XX wieku właśnie stąd wyruszało wiele ekspedycji na biegun północny i południowy, dzięki czemu miasto zyskało miano "Wrota do Arktyki". Najbardziej znanym w Polsce uczestnikiem owych wypraw był Roald Amundsen, który ma w Tromsø swój pomnik.
Wyświetl ten post na Instagramie.
Ciekawa, nowoczesna architektura
W Tromsø mieści się ponadto szpital, w którym trwają badania nad wpływem braku światła na organizm człowieka, a to dlatego, że noc polarna trwa tam od końca listopada do końca stycznia. Jakie jeszcze miejsca poleca Jacek Stasiński?
– Polaria to centrum badań polarnych i najdalej na północ położone na świecie akwarium morskie, gdzie można zobaczyć, jak karmi się foki. Sama budowla jest dosyć ciekawa, bo wygląda jak kilka brył lodu położonych jedna na drugiej – opisuje podróżnik. – Drugą rzeczą jest przypominająca bryłę lodu arktyczna katedra, gdzie czasami o północy odbywają się koncerty organowe – dodaje.
Wyświetl ten post na Instagramie.
W poszukiwaniu zorzy polarnej
Największym obiektem pożądania każdego przebywającego w Tromsø turysty jest jednak zorza polarna. – Żeby zobaczyć zorzę, wcale nie trzeba wyjeżdżać z miasta – mówi Jacek Stasiński. – Można wjechać 421 metrów do góry na wzgórze Storsteinen, gdzie mamy piękną panoramę na fiordy, na wyspy, na miasto. Jeżeli ktoś chce, może oglądać zorzę z restauracji, która znajduje się na szczycie – opowiada gość "Zapraszamy na weekend".
Wyświetl ten post na Instagramie.
Na farmie reniferów
W tamtejszych restauracjach spragnieni niecodziennych smaków przyjezdni mogą spróbować nie tylko ryb, ale i… mięsa wieloryba lub foki, co u niektórych budzi kontrowersje, ponieważ są to zwierzęta dziko żyjące. Wśród zwierząt hodowlanych w tej części Norwegii królują renifery, które można spotkać na oddalonych o 30 minut jazdy farmach prowadzonych przez Saamów, dawniej nazywanych Lapończykami.
– Dziś już nie używa się określenia "Lapończycy", ponieważ jest ono pejoratywnie. Saamowie byli kiedyś traktowani jak gorszy sort człowieka, byli dyskryminowani. Przypomina to historię Indian Ameryki Północnej – tłumaczy Jacek Stasiński. – Dopiero od niedawna są oni pełnowartościową częścią społeczeństwa norweskiego – podkreśla.
Polowanie na ZORZĘ POLARNĄ 🌌 norweskie Tromsø x GDZIE BĄDŹ/GDZIE BĄDŹ
***
Tytuł audycji: Zapraszamy na weekend
Prowadzi: Piotr Firan
Gość: Jacek Stasiński (podróżnik, pilot wycieczek)
Data emisji: 30.01.2021
Godziny emisji: 7.33, 7.40
kr