Wywiad Dyrektora Trójki - Jacka Sobali dla portalu wirtualnemedia.pl
Rozmawiał: red. Robert Stępowski
Co uważa Pan za swoje zawodowe sukcesy w Polskim Radiu Bis?
Dziękuję, że pan o to pyta, bo wbrew złym językom Radio Bis to był mój sukces. Zastałem tam następującą sytuację: słuchalność na granicy błędu statystycznego, finanse w totalnym bałaganie, nadającym się do interwencji prokuratora (sprzątał po panu Kamilu Dąbrowie mój ówczesny zastępca Adam Fijałkowski – od dwóch lat szef wszystkich rozgłośni należących do Agory). No i zastałem format radia autorskiego. Jednocześnie nie było żadnego badania, z którego wynikałoby, że ci autorzy ( z trzema wyjątkami) są jakkolwiek rozpoznawalni dla słuchaczy. Czyli radio robione za ogromną, za to państwową kasę bez racjonalnych przesłanek, że takie wydawanie pieniędzy z abonamentu ma sens. Wiele osób, a był wśród nich również Andrzej Jonas mówiło mi wtedy wprost, że ówczesne Radio Bis to – cytuję- „śmieć”. Wątpliwości budziły treści promowane w tym radiu, treści często ocierające się o demoralizację młodzieży. Nie na tym przecież powinna polegac misja radia publicznego.
Jaki miałem wybór ? Musiałem dokonać głębokich i odważnych zmian. Podkreślam - nie były one polityczne, ale merytoryczne i jakościowe.
W bardzo krótkim czasie udało się z tamtego Radia Bis zrobić profesjonalną młodzieżową stację, z finansami, które są zgodne z obowiązującymi w Polskim Radio przepisami i (w sensie programowym) z bardzo dobrymi widokami na przyszłość. Po sformatowaniu Biski mieliśmy przygotowaną absolutnie nowatorską na tamten czas kampanię wizerunkową. To jest do sprawdzenia. Nietesty, w chwili kiedy miała ruszyć Zarząd zmienił zdanie i postanowił zrobić w miejsce Bis Radio Euro. Takie są fakty. Moga je poświadczyć ludzie z którymi realizowałem tamten projekt, a byli to ludzie z Trójki, którzy z różnych powodów trafili do Biski z Myśliwieckiej. To było w sumie siedem osób i była wśród nich Magda Jethon.
A jakie zawodowe sukcesy osiągnął Pan w Jedynce?
Radia nie robi się w pojedynkę i do Jedynki przeszło razem ze mną wiele osób z Biski i także wśród nich była Magda Jethon. W Programie Pierwszym została kierownikiem największej redakcji. W Jedynce został powstrzymany spadek słuchalności (wystarczy sprawdzić badania), uporządkowaliśmy finanse, uprościliśmy wewnętrzną strukturę redakcyjną i dzięki Prezesowi Czabańskiemu mogliśmy realizować misję. Czyli np. co tydzień w niedzielę robić symfoniczne poranki dla dzieci transmitowane na antenie. Wszystkie dzieciaki z całej Polski przyjeżdżały do Radia posłuchać na żywo jak powstaje muzyka. Podziękowania jakie potem otrzymywaliśmy były piękne i wzruszające. Tak powinno się wydawać pieniądze z abonamentu. Jestem z tego i innych naszych inicjatyw dumny.
Gdyby został Pan dłużej dyrektorem Jedynki słuchalność tej anteny zaczęłaby rosnąc?
Tak, mieliśmy symptomy wzrostu słuchalności. Niestety, tym, że zostałem odwołany dowiedziałem się z gazet. Nikt do mnie dzwonił i nikt nigdy ze mną o tym nie rozmawiał.
Jeśli to pana naprawdę interesuje to proszę spojrzeć w badania słuchalności. Największy odpływ słuchaczy w Programie Pierwszym miał miejsce za dyrekcji pana dyrektora Stanisława J. . Wtedy w najkrótszym czasie Jedynka straciła najwięcej słuchaczy. Szanuję liczby i to, że dżentelmeni się o nie spierają.
Ma Pan jakieś plany w stosunku do Magdy Jethon?
Nie mam wpływu na jej losy. Zarząd przedstawił jej ciekawą propozycję dalszej pracy. Mogę powiedzieć tylko tyle, że jej zachowanie i postępowanie mnie zdumiewa. Najpierw zastąpiła Krzysztofa Skowrońskiego, człowieka, który przywrócił Trójce inteligencki charakter i za którego rządów w tej stacji rozpoczął się marsz ku wyżynom słuchalności. To Skowroński a nie Jethon docenił legendy Trójki, ściągnął z powrotem na Myśliwiecką np. Krzysztofa Manna, dał szansę młodszym dziennikarzom takim jak Michał Karnowski, którego rozmowy poranne przywróciły Trójce opinio twórczość. Krzysztofa odwołano w niezwykle brutalny sposób, nieprawdziwie próbując zrobić z niego złodzieja. Dziś Polskie Radio przeprosiło go i podziękowało za wielki wkład w odbudowę Trójki. Ale pani Jethon to nie interesowało. Przyjęła nominację na dyrektora od Prezesa Wijasa, człowieka ze świata polityki, który jako jedyny ośmielił się wywierać na mnie presję, żebym jako dyrektor Jedynki częściej zapraszał do „Sygnałów Dnia” Andrzeja Leppera.
Pracowałem z Magdą Jethon w Polskim Radio, kiedy nikt nie chciał z nią pracować. Gdyby nie moja pomoc, zaproszenie do współpracy w radiu Bis i Jedynce, nie byłoby jej dzisiaj w Polskim Radiu. Nie spodziewałem się, że jako świeżo upieczony związkowiec zrewanżuje mi się bzdurnymi zarzutami o politycznym tle mojej nominacji. Szkoda, że zapomniała jak jej wypominano, że po objęciu kierownictwa Trójki usuneła w panice ze swojej strony internetowej wspólne zdjęcia z Donaldem Tuskiem. Przykre to wszystko. Mam nadzieję, że się opamięta.
Co z Pana punktu widzenia dzieje się w Trójce, że budzi tyle kontrowersji i taki sprzeciw – tak Związku Zawodowego, jak i słuchaczy?
No właśnie, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi? Przecież pan Jerzy Sosnowski w rozmowie w „Rzeczpospolitej” z red. Mazurkiem przyznaje otwarcie, że wszystko jedno co bym zrobił to i tak byłoby źle. Dziękuję mu za szczerość. Chociaż dziwię się, że człowiek pragnący być intelektualistą tak łatwo posługuje się czarnymi sugestiami, naruszając lekką ręką dobre imię polemistów i uznanych dziennikarzy, których zaprosiłem do współpracy. Tworzy wrażenie, że to w czym bierze udział to jakiś wielki protest, także słuchaczy. To nieprawda. Otrzymuję wiele słów wsparcia od słuchaczy, dziesiątki mejli z podziękowaniami za zmiany wprowadzane na antenie. Niektóre media tak malowniczo opisując demonstrację pod Trójką nie napisały, że protestujących na Myśliwieckiej było 30 osób (sic!), a Trójka ma właśnie rekord słuchalności. Słucha nas ponad 2,5 miliona. To prawdziwa skala tego, rzekomo masowego, poruszenia.
Więc o co chodzi? Już nie tylko tzw. radiowe korytarze mówią o tym, że ten tzw. protest ma drugie dno i tak naprawdę chodzi o prywatyzację Trójki. Po to był powoływany Związek Zawodowy, po to budowano system zewnętrznego finansowania radia. Przy krachu abonamentu miało to ać efekt w postaci uwłaszczenia się na publicznym majątki. Moja nominacja blokuje te plany. Dlatego tak mocno, tak nieuczciwymi metodami się mnie atakuje. Dlatego niektóre media komercyjne próbują nakręcać emocje, organizują nagonki. Trudno, w obronie radia publicznego na które płaciły pokolenia Polaków, można trochę pocierpieć.
Ma Pan pomysł, jak zwiększyć przychody anteny?
Radio nie może tylko oszczędzać. Musi się rozwijać i produkować nowe sprzedawalne na rynku programy. Radio musi generować przychód. Jeśli przyjmiemy filozofie wykręcania żarówek, to wykręcimy ostatnią w Polskim Radio żarówkę i co dalej?
W Trójce trzeba ciąć koszty i tworzyć przychód.
Trudne? Tak. Ale wykonalne. Obiecuję, że zrobię wszystko co możliwe, a nawet więcej, by Trójka przetrwała trudny czas. Na razie pracuję od rana do nocy, a także w weekendy.
Zarząd PR powierzając Panu stanowisko dyrektora Trójki postawił Panu jakąś poprzeczkę w zakresie wyników słuchalności? Czy też Pan ma jakieś założenia w tym obszarze?
Niestety, wszelkie szczegóły z tym związane objęte są tajemnicą służbową. Mogę tylko powiedzieć, że chcę zwiększyć słuchalność i zachować wyjątkowość tej anteny. Dziękuję wszystkim ludziom i słuchaczom Trójki, którzy mi w tym pomagają. Jest ich wielu.
Rozmawiał: red. Robert Stępowski