Stasiuk/Haydamaky "Mogiły Haremu"
"Mogiły Haremu" to kolejny singiel zapowiadający wspólny album polskiego pisarza Andrzeja Stasiuka oraz ukraińskiego zespołu world music Haydamaky. Utwór, napisany przez Adama Mickiewicza, wchodzi w skład "Sonetów Krymskich".
Stasiuk/Haydamaky "Mogiły Haremu"
Foto: mat. promocyjne
Premiera projektu "Mickiewicz-Stasiuk-Haydamaky" zaplanowana jest na styczeń 2018. Jak sama już nazwa sugeruje, Stasiuk wraz z Haydamakami wzięli na warsztat utwory Wieszcza. Na albumie, dystrybuowanym przez wydawnictwo Agora, znajdą się takie utwory jak "Stepy Akermańskie", "Alpuhara", "Upiór", "Burza", "Reduta Ordona" czy właśnie "Mogiły Haremu".
Prace nad albumem trwają od kilku miesięcy. Z jednej strony nie lada wyzwaniem jest próba zamknięcia twórczości Adama Mickiewicza w 10 utworach, z drugiej – nadanie słowu odpowiedniej ekspresji za pomocą dźwięków.
Zespół długo szukał polskiej połówki do realizacji projektu, zanim zrozumiał, że słowo może zrozumieć ten, kto słowo pisze. Andrzej Stasiuk i rozumiał, i chciał.
Dlaczego Mickiewicz? – Dobre pomysły często rodzą się w dziwny, nieprzewidywalny sposób – mówi Oleksandr Jarmoła, wokalista zespołu Haydamaky. – W stronę twórczości Adama Mickiewicza pchnęła nas rozmowa z przyjacielem zespołu, Waldkiem Suliszem, dyrektorem Europejskiego Festiwalu Smaku w Lublinie. Zaintrygowani sięgnęliśmy do ukraińskich tłumaczeń, starych, sprzed pół wieku. Nie znajdując w tym natchnienia sięgnęliśmy po oryginał i stało się. Język Mickiewicza od razu zaczął nam w głowach malować obrazy muzyczne. To było to! – dodaje.
– Trochę też dlatego żeby Mickiewicz nie zardzewiał, nie strupieszał. Najszybciej przecież umierają lektury obowiązkowe. A mam wrażenie, mickiewiczowski trzynastozgłoskowiec wciąż zachowuje swoją niebywałą siłę. Myślę, że gdyby Mickiewicz wygłaszał dzisiaj swoje improwizacje, to musiały by one brzmieć jak swoisty, słowiański rap. Haydamaky cudnie to wszystko zorientalizowały, "poturczyły". Bo przecież u Wieszcza nie tylko Litwa, Polska, ale i Akerman przecież i eskapada stambulska i na koniec, niczym domknięcie losu, ponura śmierć nad Bosforem – mówi Andrzej Stasiuk.
– W Mickiewiczu widzimy szansę na zasypanie jednego z wielu rowów, jakie sami wykopaliśmy po obu stronach Bugu – mówi Oleksandr Jarmoła. – Wiem, że deklaracje w stylu "budujemy most kulturowy nad rzeką zła" brzmi banalnie i jest już wykorzystywane do granic możliwości. Dlatego nie porywamy się na sprawienie jedną płytą pokoju na świecie i bratniej miłości. Po prostu chcemy pokazać, że za wschodnią granicą też są wrażliwi na poezję ludzie – tłumaczy.
(mat. prasowe wyd. Agora)