Pucz w Turcji. Goście Trójki o próbie przewrotu

Podczas próby zamachu stanu w Turcji życie straciło 161 osób - poinformował premier tego kraju, Binali Yildirim. 1440 osób zostało rannych.

Dariusz Rosiak o zamachu w Turcji (Zapraszamy do Trójki - ranek)
+
Dodaj do playlisty
+

Według wcześniejszych informacji, przekazanych przez szefa sztabu Umira Dundara, łącznie - po stronie rebeliantów i sił lojalnych wobec rządu - zabite miały zostać 194 osoby. Blisko 3 tysiące uczestników puczu zostało aresztowanych.

Szef sztabu armii tureckiej poinformował również, że przewrót wojskowy zakończył się klęską. Prezydent Recep Erdogan i premier Binali Yildirim potwierdzili, że sytuacja w kraju jest pod kontrolą, a za przewrotem stały grupy żołnierzy jednostek lotniczych, pancernych i żandarmerii.

W nocy rebelianci podjęli próbę zajęcia budynków sztabu generalnego, komendy głównej policji, kwatery wywiadu wojskowego, parlamentu i pałacu prezydenckiego w Ankarze. Na kilka godzin udało im się aresztować szefa sztabu generalnego, generała Hulusi Akara. Na ulice miasta wyjechały wozy opancerzone, w powietrzu pojawiły się śmigłowce oraz myśliwce. W Stambule żandarmeria wojskowa zamknęła dwa mosty, łączące Europę z Azją. Zamknięto też dla ruchu międzynarodowego lotnisko w Stambule, jeden z najważniejszych węzłów lotniczych w tej części świata.

W momencie zamachu prezydent Recep Erdogan przebywał na wakacjach na wybrzeżu Morza Egejskiego. Wkrótce po opuszczeniu hotelu miejsce, w którym się zatrzymał, zostało ostrzelane przez rebeliantów. Po powrocie do Stambułu prezydent wezwał mieszkańców, by wyszli na ulice miast i powstrzymali rebelię. Tysiące ludzi odpowiedziało na jego apel.

Z całego świata napływają wyrazy poparcia dla legalnych władz Turcji. Jest ona członkiem NATO i posiada drugą pod względem liczebności (po amerykańskiej) armię Sojuszu Północnoatlantyckiego.

IAR/mk