Narzeczona Schulza: między fascynacją a niespełnieniem
- Juna była piękną, wysoką i postawną brunetką. Brunon Schulz takie kobiety lubił najbardziej - mówi Agata Tuszyńska, autorka "Narzeczonej Schulza".
"Ona, moja narzeczona, stanowi mój udział w życiu, za jej pośrednictwem jestem człowiekiem, a nie tylko lemurem i koboldem. Ona mnie więcej kocha niż ja ją, ale ja jej więcej potrzebuję do życia. Ona mnie odkupiła swoją miłością, zatraconego już prawie i przepadłego na rzecz nieludzkich krain, jałowych Hadesów fantazji" - pisał Brunon
Foto: Brunon Schulz
Józefina Szelińska była ucieleśnieniem tego, co Brunon Schulz najbardziej cenił w kobietach. - Nazywał ją antylopą. Miała duże, długie, silne nogi, piękne ręce, niezwykły uśmiech i była szalenie inteligentna, co było widać zarówno na twarzy, jak i w tym wszystkim, co mówiła - opowiada pisarka.
Łączyło ich to, że oboje pracowali w Drohobyczu jako nauczyciele. Różniła zaś fizjonomia i charakter - ona była wysoka i władcza, a on drobny i nieśmiały. - Na początku była fascynacja z jego strony jej urodą, zaś z jej strony - jego magią słowa. Ona uległa czarowi tego słowa, o czym mówiła i pisała wielokrotnie - podkreśla reporterka.
Agata Tuszyńska wyjaśniła w Trójce, dlaczego Józefina została Juną, jakiej były powody rozstania pary i jej niespełnienia oraz dlaczego "Narzeczona Schulza" to częściej gra wyobraźni niż pamięci.
***
Tytuł audycji: Klub Trójki
Prowadzi: Michał Nogaś
Gość: Agata Tuszyńska (pisarka, reporterka, poetka)
Data emisji: 25.08.2015
Godzina emisji: 21.07
sm/mk