Cicha rewolucja na polskich drogach. Wolniej znaczy bezpieczniej?

- Pierwszy krok w myśleniu o tym, z jaką prędkością i jak poruszać się po mieście, jest za nami. Być może dlatego reakcja na ograniczenie tempa do 30 km na godzinę jest słabsza - mówi antropolog Marta Żakowska.

Cicha rewolucja na polskich drogach. Wolniej znaczy bezpieczniej?

Zdjęcie ilustracyjne

Foto: Pixabay

Dyskusja wokół ograniczenia prędkości w polskich miastach (Klub Trójki)
+
Dodaj do playlisty
+

Wprowadzenie kilka lat temu ograniczenia prędkości w miastach do 50 km na godzinę wywołało burzę. Obecnie w niektórych ośrodkach miejskich nie można przekroczyć prędkości 30 km na godzinę. - Zaczęło się od 50 km na godzinę, więc opinia publiczna zaczęła być do tego przyzwyczajana. Poza tym osoby odpowiedzialne za władanie naszymi miastami stosują trochę inną retorykę - mówi socjolog, dr Mariusz Sokołowicz. Jak dodaje, włodarze nie wprowadzają ograniczeń z dnia na dzień, a stopniowo ograniczają tempo jazdy na pojedynczych ulicach, tworząc w ten sposób system, który jest łatwiejszy do zaakceptowania.

Goście Dariusz Bugalskiego mówili o tym, dlaczego w miastach, w których zniesiono znaki, dochodzi do mniejszej liczby wypadków. Rozmawiali też o rozwiązaniach, które mogą sprawić, że polskie miasta staną się znacznie przyjemniejsze dla mieszkańców.

***

Tytuł audycji: Klub Trójki 
Prowadzi: Dariusz Bugalski 
Goście: Marta Żakowska (antropolog, Res Publica Nowa, Instytut Badań Przestrzeni Publicznej), dr Mariusz Sokołowicz (socjolog, Uniwersytet Łódzki)
Data emisji: 6.07.2015
Godzina emisji: 21.07

sm/iwo