Czym właściwie jest dystans?

W filmie "Dystans" trzech porozumiewających się telepatyczną ruszczyzną karłów dostaje od więźnia zadanie - wykraść tytułowy przedmiot, czymkolwiek on jest.

Czym właściwie jest dystans?

Trójka karłów w poszukiwaniu... dystansu

Foto: materiały promocyjne

Na swojej drodze bohaterowie spotkają m.in. strażnika-mutanta podróżującego między wymiarami oraz dymiącą beczkę wygłaszającą haiku po japońsku i kochającą się w kominie.

Reżyser stawia na głowie konwencje heist movie, osiągając komiczny efekt dzięki przeciąganym ujęciom i zaskakującemu montażowi. Nigdzie się nie spiesząc, przywołuje ducha Stalkera Tarkowskiego. Głównie po to, by się z niego pośmiać, lecz nie tylko - w cieniu imponującego rosyjskiego krajobrazu kryje się bowiem zaskakująca melancholia.

Sergio Caballero o filmie:

Dosłownie musisz uwolnić zmysły, spontanicznie łącząc ze sobą pozornie niepasujące elementy, szukając odpowiedniego smaku, by wreszcie odkryć doskonałe połączenie... Robienie filmu jest jak gotowanie...

To ciekawe, że nikt nigdy po projekcji "Dystansu" nie zapytał mnie, czym właściwie jest dystans, który pojawia się w finale. Kiedy pracowałem nad filmem, mówiłem sobie: "Nie wiem, czym jest Dystans. Być może mógłbym umieścić tam wyrzeźbione serce Jeffa Koonsa, albo coś w tym rodzaju." (...) Zamiast tego została pokazana Shibuya, komercyjne centrum Tokio. Kocham tę scenę. Tworząc Dystans, inspirowałem się pracami Anisha Kapoora, jego rzeźbami w Chicago i Nowym Jorku odbijającymi otaczający świat. To podobne. Ludziom w post-produkcji, którzy pracowali nad efektami specjalnymi, powiedziałem: "To musi być jak dziura. Tym właśnie jest Dystans." A obraz Shibuya pochodzi z YouTube'a.

Media o filmie:

"Dystans" jest jednym z tych filmów, które mogą narobić w głowie niezłego bałaganu. Przez prawie półtorej godziny będziecie się zastanawiać, o co w tym wszystkim chodzi i kim, u licha, jest facet, który to nakręcił. Przynajmniej na to ostatnie pytanie można odpowiedzieć. "Dystans" to drugi film Hiszpana Sergia Caballero, dyrektora słynnego, poświęconego muzyce elektronicznej i multimediom festiwalu Sónar, muzyka, artysty konceptualnego i reżysera pracującego według dość specyficznej metody. Zaczyna od tworzenia obrazów, scenariusz pisze na końcu. Korzysta ze znanych konwencji." (Iwona Sobczyk, Gazeta festiwalowa "Na horyzoncie")

(materiały promocyjne)