Kinetyczna ładowarka w telefonie? Na razie nie ma chyba szans
Czy da się udoskonalić pomysł kinetycznej ładowarki do telefonów, czyli podłączyć podobny podzespół do samego telefonu? Wtedy bateria ładowałaby się dzięki naszemu naturalnemu ruchowi. Sprawdzał to Damian Kwiek.
Foto: GlowImages/EastNews
Zdaniem Tomasza Kulasa z Chip.pl to bardzo dobry pomysł, który stoi w sprzeczności z trendem popularnym wśród producentów smartfonów. - Trendem, który zakłada, że kolejne pokolenia, kolejne modele smartfonów są coraz cieńsze. Jednak nie powinniśmy liczyć na to, że ładowanie przestanie być potrzebne, gdy będziemy mieli taki moduł w telefonie, ale może przedłużyć czas działania telefonu o 10 procent - dodaje.
Nowinki technologiczne, nowoczesne technologie - PolskieRadio.pl >>>
Dr Jacek Szczytko - fizyk z Uniwersytetu Warszawskiego - mówi, że jeżeli wykorzystamy ruch magnesu, który zbliża się do pętli i zwykłego przewodnika okaże się, że w tej pętli wzbudza sie prąd elektryczny, który stara się ten magnes hamować. Na przykład obrączka, którą mamy na palcu jest już pętlą. - Im większą wykonamy pracę zmuszając magnes do przejęcia przez tą pętlę przewodzenia tym większy uzyskamy prąd, który wzbudzi się w takim obwodzie - wyjaśnia.
Olaf Krynicki z Samsunga mówi, że na razie firma nie ma w planach umieszczenia takiej technologii w telefonach. Są pewne ograniczenia. Czy klienci będą chcieli coś takiego kupować? - pyta.
Na audycję "Cyber Trójka" w każdy piątek o godz. 18.10 zaprasza Damian Kwiek.
(mp)