Polityczni harcownicy. Burza wokół Stefana Niesiołowskiego
Problem politycznego dobrego i złego wychowania wraca tym razem za sprawą wypowiedzi Stefana Niesiołowskiego. Czy w polityce istnieje pojęcie "etyki"? O tej sprawie rozmawiali w radiowej Trójce prof. Rafał Chwedoruk i prof. Henryk Domański.
Stefan Niesiołowski
Foto: Jakub Szymczuk
Poseł Platformy Obywatelskiej użył w jednej z dyskusji sformułowania: "PiS-owskie śmiecie". Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości chcą ukarania parlamentarzysty. Oczywiście Stefan Niesiołowski nie jest jedynym, który używa dosadnego i obraźliwego języka. Profesor Henryk Domański mówił w "Pulsie Trójki", że praktycznie każda partia posiada "politycznych harcowników". - Jest Janusz Palikot, w środowisku PiS-u Grażyna Pawłowicz, w PSL-u Eugeniusz Kłopotek. Również Radosław Sikorski może być potraktowany jako ktoś w tym rodzaju - zaznaczył socjolog.
Domański uważa, że harcownicy pełnią istotną funkcję społeczno-polityczną. - Oni są rodzajem harcowników, którzy występowali w armiach w XVI wieku, których zadaniem było pokazanie własnych kompetencji, próba pokazania siły i odwagi. (…) Myślę, że z tym zjawiskiem nic nie da się zrobić - powiedział.
Zdaniem profesora Rafała Chwedoruka harcownicy w większości przypadków nie działają ze swojej własnej inicjatywy. - Myślę, że działanie na własną rękę i wyłącznie z własnego pomysłu jest coraz mniej prawdopodobne. O ile polska polityka w latach 90. rzeczywiście była polityką opartą na spontaniczności, żywiołowości, tak obecnie większość rzeczy jest dokładnie przemyślana. Politycy do wystąpień medialnych przygotowywani są przez partie - zaznaczył.
Więcej interesujących dyskusji znaleźć można na stronach audycji "Salon polityczny Trójki", "Komentatorzy" , "Puls Trójki" i "Śniadanie w Trójce".
Gość radiowej Trójki uważa, że to partie powinny zadbać o poprawę języka używanego w debacie politycznej. - Tak naprawdę w ich interesie powinno być to, żeby debata była na nieco wyższym poziomie. Jeśli politycy skarżą się na delegitymizacje polityki, na słabość społecznego zaufania, a za chwilę wysyłają Stefana Niesiołowskiego, czy Jacka Kurskiego, czy kogokolwiek innego do bojów radiowych i telewizyjnych, to sami podcinają gałąź na której siedzą - podkreślił.
Rozmawiał Damian Kwiek.
(aj/mp)