Krasnodębski: decyzje szczytu klimatycznego testem pozycji Polski w UE
Zdaniem prof. Zdzisława Krasnodębskiego, europosła z list PiS, na szczycie w Brukseli okaże się, czy Polska jest w stanie walczyć o swoje interesy.
Prof. Zdzisław Krasnodębski
Foto: PR
W czwartek w Brukseli rozpocznie się dwudniowy szczyt, który przesądzi o unijnych perspektywach klimatycznych po roku 2020. Premier Ewa Kopacz zapowiedziała, że będzie ostro walczyła, by przekonać uczestników do polskich racji w sprawie emisji CO2, a jeśli okaże się to niemożliwe, może podjąć radykalne decyzje. Premier nie wyklucza weta w sprawie 40-procentowej redukcji emisji dwutlenku węgla do 2030 roku.
Prof. Zdzisław Krasnodębski, europoseł z PiS, powiedział, że życie zweryfikuje zapowiedzi i na razie trzeba czekać na to, co wydarzy się podczas szczytu. - To będzie test na pozycję Polski w Unii Europejskiej - podkreślił.
Jak zaznaczył, w Niemczech trochę zmieniają się nastroje w kwestiach emisji CO2 i podejście nie jest tak restrykcyjne jak kiedyś. - Podrożała bardzo energia elektryczna, okazało się, że wiatraki są uciążliwe, że przesyłanie prądu z rejonu Morza Śródziemnego nie jest łatwe i entuzjazm ludzi osłabł - wyjaśnił gość Trójki.
Więcej interesujących dyskusji znaleźć można na stronach audycji "Salon polityczny Trójki", "Komentatorzy", "Puls Trójki" i "Śniadanie w Trójce".
Eurodeputowany PiS uważa brak udziału Polski w międzynarodowych rozmowach o Ukrainie za klęskę polskiej polityki zagranicznej. Jak podkreślił, o Ukrainie rozmawiają w imieniu Unii Niemcy, Francja i Włochy, a to pokazuje naszą rzeczywistą, a nie propagandową pozycję.
Prof. Krasnodębski odniósł się także do wypowiedzi ministra rolnictwa Marka Sawickiego, który nazwał sadowników "frajerami", a później za to przeprosił. Gość Trójki powiedział, że nie rozumie, dlaczego takie słowa padają. - W tym się ujawnia rozdźwięk między politykami obozu rządzącego a wyborcami - wyjaśnił. Zdaniem europarlamentarzysty, minister rolnictwa nie był przygotowany na to, co wydarzyło się po sankcjach nałożonych przez Rosję, a można się było ich spodziewać.
Jego zdaniem w polskiej polityce wszystko odbywa się bez konsekwencji i minister rolnictwa po raz kolejny "ocaleje".
Rozmawiała Beata Michniewicz.
(bk/mk)