Runmageddon, czyli ekstremalny bieg z przeszkodami
W ramach przeszkód są ściany, liny, na które się trzeba wspinać, zasieki, pod którymi się trzeba przeczołgać, przeszkody wodne i błotne, przez które trzeba przebrnąć. Efekt ma być taki, że na mecie zawodnicy są umorusani od stóp do głów, wymęczeni, a jednocześnie szczęśliwi, że po raz pierwszy z życiu pokonali tak ekstremalny tor przeszkód.
Runmageddon
Foto: mat.promocyjne
Jarosław Winiecki - organizator biegów - opowiada, że dystans, który jest do pokonania, to w zależności od wersji od 6 do 20 km. - Zalecane jest bieganie między przeszkodami. Staramy się, żeby odległości między przeszkodami były jak najmniejsze, żeby przeszkód było jak najwięcej i były jak najbardziej atrakcyjne. Imprez, na których można sobie pobiegać po płaskim terenie, jest całe mnóstwo. My robimy imprezę zupełnie inną. Promujemy się hasłem "koniec świata nudnych biegów" i od biegów ulicznych się odżegnujemy - tłumaczy.
Pharell Williams wygrywa BiegowąListęPrzebojów!>>>
Najbliższe impreza runmageddonowa odbędzie się za niecały miesiąc w Warszawie. - To będzie najkrótsza wersja, czyli ok. 6 km i 25 przeszkód. Kolejna edycja w Sopocie, 6 września. Najbardziej widowiskowa w tym roku, bo zaczynajaca się na hipodromie, prowadząca potem obok Ergo Areny na plażę. Potem kilkaset metrów brnięcia w wodzie wzdłuż plaży i powrót pod zasiekami - mówi.
Ostatnia impreza w tym roku to Runmageddon Hardcore. - Rzeczywiście będzie hardcorowo, pojawią się tam wszystkie przeszkody, które baliśmy się postawić na wcześniejszych edycjach. Będzie strzelanie z paintballa po nogach, będzie rozsypywana sól pod zasiekami, żeby zrealizować hasło tej edycji, czyli "będzie piekło" - dodaje Jarosław Winiecki. Ta impreza odbędzie się 30 listopada w Warszawie.
Audycji "Biegam, bo lubię" można słuchać w każdy czwartek o godz. 17.20. Zapraszamy.
(mp / ac)