Ekspert: atak na Ukrainę jest coraz mniej prawdopodobny

- Rosjanie chcą teraz pokazać, że przez 20 lat Krym był niedotowany, źle zarządzany, zacofany. Teraz dzięki nim będzie to kraj mlekiem i miodem płynący - mówi Jarosław Ćwiek-Karpowicz, kierownik Biura Badań i Analiz Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, gość audycji "Za, a nawet przeciw".

Ekspert: atak na Ukrainę jest coraz mniej prawdopodobny

Foto: EPA/VLADIMIR PETROV

Ekspert: atak na Ukrainę jest coraz mniej prawdopodobny (Za, a nawet przeciw/Trójka)
+
Dodaj do playlisty
+

Według Jarosław Ćwieka-Karpowicza Rosjanie dokonują inwazji ekonomicznej na Krym. - Przyjeżdża premier, zapowiada się podwyżki pensji, szereg udogodnień. Krym ma być swoistym Hong Kongiem, połączenia lotnicze półwyspu z Moskwą mają być dotowane przez rząd. Rosjanie chcą teraz pokazać, że przez 20 lat Krym był niedotowany, źle zarządzany, zacofany. Teraz dzięki nim będzie to kraj mlekiem i miodem płynący. To jest trudne dla Rosji w kontekście jej problemów gospodarczych. Wielu zastanawia się czy Rosję na to stać. Jednak to jedyny sposób na to, żeby sprawić, że różne narodowości, które zamieszkują Krym, zaakceptowały fakt zależności od Rosji i nie powstały problemy, które będą potem mogły być wykorzystane przez sąsiadów. Przede wszystkim Ukraińców - dodaje gość Kuby Strzyczkowskiego.

Kryzys ukraiński. Zobacz serwis specjalny>>>

Kto wygra zbliżające się wybory prezydenckie na Ukrainie? Jest dwóch głównych kandydatów, oligarcha Petro Poroszenko i była premier Julia Tymoszenko. - Tymoszenko, mimo bardzo dużego elektoratu negatywnego wciąż jest liderem, w tej chwili rządzącej, czyli Batkiwszczyny. Pytanie: jak Petro Poroszence (który cieszy się sporą popularnością i bardzo pozytywnie zaznaczył swoja obecność w czasie protestów na Majdanie) uda się dotrwać do wyborów i zaskarbić poparcie elektoratu majdanowego , ale także ludzi ze wschodu Ukrainy. Te wybory to będzie starcie Tymoszenko-Poroszenko - mówi Jarosław Ćwiek-Karpowicz.

Jego zdaniem im więcej czasu upływa od aneksji Krymu, tym mniej prawdopodobne wydaje sę atak Rosjan. - Strona rosyjska jest chyba bardziej zainteresowana destabilizacją sytuacji na Ukrainie innymi metodami - podsumowuje gość audycji "Za, a nawet przeciw".
Według generała prof. Bogusława Packa - rektora Akademii Obrony Narodowej - Zachód reaguje i będzie reagował adekwatnie do zagrożenia i to jest głównym powodem, że strona rosyjska zachowuje się łagodniej. Czy jeśli Rosja podejmie jednak decyzję o wkroczeniu na Ukrainę, to czy będzie to szybki marsz? - Wszystko zależy od tego, jakich używa się środków i od tego, jakie są cele. Ukraińcy zachowują dużą rozwagę. Jesteśmy kilkadziesiąt lat po II wojnie światowej, Europa pamięta czym ona była. W związku z tym wszyscy mają nadzieję, że uda się tę sytuację rozwiązać środkami dyplomatycznymi i ekonomicznymi - mówi generał.

Uważa, że panaceum na podobne sytuacje w przyszłości byłoby rozmieszczenie wojsk NATO we wschodniej części Europy (także w Polsce). - Gdyby taka decyzja została podjęta w USA i NATO, to byłaby ona bardzo istotna. Zabezpieczająca kwestie obronności na przyszłość. Polskie bezpieczeństwo opiera się, przede wszystkim, na naszym potencjale. Jesteśmy piątą armią kontynentu - twierdzi generał Pacek.

W dyskusji z udziałem słuchaczy wzięli także udział: dr Robert Czulda (Uniwersytet Łódzki),  dr Andrzej Szeptycki (Uniwersytet Warszawski), dr Jacek Kucharczyk (prezes Instytutu Spraw Publicznych),  Jerzy Dziewulski (były szef jednostki antyterrorystycznej).

(mp)