Komentatorzy: "oczekujemy na czele państwa polityków, którzy będą spokojni"
Zdaniem Wiesława Dębskiego wypowiedź premiera dotycząca wyborów do Parlamentu Europejskiego była niezręczna, natomiast należy się skupić raczej na tym, że wybory będą dotyczyły przyszłości Unii Europejskiej, w związku z tym także bezpieczeństwa Europy.
Premier Donald Tusk przemawiając podczas posiedzenia Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej mówił, że "każdy kto chce Polski bezpiecznej musi dzisiaj trzymać kciuki za Ukrainę"
Foto: PAP/Leszek Szymański
W sobotę na Radzie Krajowej PO Donald Tusk mówił o tym, jak ważne są wybory do PE i - jak się wyraził - "te wybory być może są o tym, czy dzieci w Polsce pierwszego września w ogóle pójdą do szkoły".
"Każdy, kto chce bezpiecznej Polski, musi wspierać Ukrainę" >>>
- Konflikt ukraiński przeszedł z poziomu spraw narodowych na poziom organizacji, na poziom Unii Europejskiej, NATO i to właśnie o tym powinniśmy rozmawiać - mówi Wiesław Dębski ("Wirtualna Polska") w radiowej Trójce. - Tymczasem wśród osób na listach wyborczych nie ma ludzi, którzy są w stanie rozmawiać o przyszłości i bezpieczeństwie Europy. Konstruujmy listy i kampanię wyborczą tak, żebyśmy rozmawiali o tym, co my możemy zrobić, co Unia może zrobić, czego oczekujemy od europarlamentarzystów - podkreśla publicysta.
- Nie radziłbym Platformie zaostrzać języka dlatego, że oczekujemy na czele państwa polityków, którzy będą spokojni, rzeczowi, merytoryczni, mają coś do powiedzenia w Europie. Mogą dla nas coś załatwić, mogą nas ochronić. A nie takich, którzy dla wewnętrznych rozgrywek będą wywoływać jeszcze wojny wewnętrzne - mówi.
Łukasz Warzecha ("Fakt") uważa, że celem taktyki Donalda Tuska jest "wzmacnianie retoryki konfrontacyjnej, polegającej na częściowym wejściu w miejsce Prawa i Sprawiedliwości i pokazaniu, że widzimy powagę sytuacji i rozumiemy, że z Rosją nie da się normalnie rozmawiać, ale zarazem w tym miejscu pokazujemy się jako ta partia, która rozumiejąc to wszystko, zapewni stabilizację".
- Sądząc z wypowiedzi polityków PiS, następuje zabawna zamiana ról, bo teraz oni zaczynają studzić temperament i mówią: proszę nie straszyć, nic się nie stanie. Wchodzą w buty Donalda Tuska sprzed paru tygodni - ocenia Warzecha.
- Na pewno dało to jakiś plus Platformie, co socjologowie tłumaczą w oczywisty sposób. W sytuacji pewnej destabilizacji czy zagrożenia, władza, jeżeli nie popełnia ewidentnych błędów, zawsze trochę zyskuje - podkreśla gość Trójki.
Goście audycji "Komentatorzy" poruszyli także temat protestu rodziców dzieci niepełnosprawnych.
Rodzice niepełnosprawnych dzieci dalej protestują. "Rząd nas nie rozumie!" >>>
Rozmawiała Joanna Mielewczyk.
kh/mk