O szkołach demokratycznych
W międzynarodowych badaniach PISA polskie szkolnictwo wypada za każdym razem coraz lepiej. Jest jednak powszechnie krytykowane, m.in. za urabianie dzieci według "jedynie słusznego" modelu i wtłaczanie kolejnym pokoleniom uczniów do głowy materiału w nieefektywny sposób.
Wbrew pozorom, w wielu europejskich krajach dostęp do kultury jest wciąż ograniczony
Foto: Glow Images/East News
Remedium? To być może szkoły demokratyczne. W nich uczniowie decydują o wszystkim, także o tym czego chcą się uczyć. Takie szkoły istnieją na całym świecie od prawie stu lat. Pierwszą była słynna Summerhill. Ta szkoła wciąż istnieje i jest przez brytyjskie ministerstwo edukacji wysoko oceniana.
Zwolennicy tradycyjnego szkolnictwa są przekonani, że takie rozwiązania nie przyniosą dzieciom realnych korzyści, a wychowają roszczeniowych arogantów. Zaś brak ocen źle wpłynie na motywację uczniów.
A może to jednak szkoła demokratyczna jest drogą do odkrycia przez dzieci swoich talentów i wartości?
Naszymi gośćmi będą: Marianna Kłosińska z Fundacji Bullerbyn oraz socjoterapeuta Lech Spaszewski.
Na "Klub Trójki" zapraszam w środę, 26 lutego, od godz. 21.05 do 22.00.