Krwawe protesty w Kijowie, spokojny Lwów. Co dalej z Ukrainą?

W ostatnich trzech dniach w Kijowie zginęło co najmniej 67 osób. Tak twierdzą władze ukraińskiej stolicy. Przedstawiciele opozycji mówią o 100 zabitych i 500 rannych. Co się dzieje we Lwowie? Jaka będzie przyszłość całego kraju?

Krwawe protesty w Kijowie, spokojny Lwów. Co dalej z Ukrainą?

Kilkudziesięciu milicjantów przetrzymywanych jest na kijowskim Euromajdanie

Foto: PAP/EPA/IGOR KOVALENKO

Eksperci: Ukraina może podzielić się na dwie lub trzy części? (Zapraszamy do Trójki - popołudnie)
+
Dodaj do playlisty
+

Służba prasowa władz stolicy poinformowała, że od wtorkowego ranka do dzisiejszego popołudnia dostarczono do ekspertyz medyczno-sądowych 67 ciał. 11 z nich przewieziono z placówek służby zdrowia. Były to ciała osób, które zmarły tam z odniesionych ran. Kijowskie władze podały też, że dziś udzielono pomocy lekarskiej 117 osobom rannym w starciach ulicznych. 67 hospitalizowano w stanie ciężkim. Od wtorku udzielono pomocy 562 osobom, 356 z nich hospitalizowano.

Protesty na Ukrainie - serwis specjalny >>>

O ile atmosfera w Kijowie nieprzerwanie jest napięta, o tyle sytuacja na zachodzie kraju wygląda odmiennie. - Lwowianie mówi, że żyją w wolnym mieście - wolnym od milicji. Na ulicach Lwowa nie widać milicjantów, a to dlatego, że wszystkie posterunki milicji zostały spalone, zniszczone - relacjonuje Agata Kasprolewicz i dodaje, że porządku w mieście strzegą ochotnicy.

Mieszkańcy Lwowa w centrum miasta na wielkim telebimie obserwują wydarzenia w Kijowie. - Atmosfera jest dwuznaczna. Jedni mówią, że stracili nadzieję, że teraz należy się już tylko modlić - o przyszłość kraju, za tych którzy zginęli i tych, którzy mają siłę stać na barykadach. Inni wierzą, że wygrać można tylko przy użyciu siły i amunicji - mówi korespondentka Polskiego Radia.

Starcia na Ukrainie - relacja na żywo

- Jest różnica między wschodem i zachodem Ukrainy na poziomie protestu. Wynika to z mentalności, bo ci ludzie żyli inaczej, mieszkali w różnych imperiach - mówią członkowie znanej w Polsce grupy Haydamaky. - Ukraińcy na zachodzie są bardziej otwarci, ci na wschodzie są przytłumieni i pasywni, ale też nie chcą Janukowycza, chcą żyć w normalnym państwie - dodają muzycy.

W tej chwili eksperci obserwujący sytuację na Ukrainie są zgodni co do tego, że nie można wykluczyć żadnego wariantu - kraj mógłby podzielić się na dwie lub nawet trzy części. Na antenie Trójki odnośnie możliwych scenariuszy na przyszłości wypowiedzieli się: Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Adam Eberhardt z Ośrodka Studiów Wschodnich oraz dr Łukasz Adamski z Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.

Zapraszamy do wysłuchania fragmentów popołudniowej audycji "Zapraszamy do Trójki".

IAR/Trójka/mk