Historia nieprawdopodobna. Historia Polski powojennej

- Jeśli wierzysz, że poznawanie przeszłości jest zajęciem przyjemnym i bezpiecznym, to ta książka z pewnością wyprowadzi cię z błędu - mówi o książce Anny Kłys "Brudne serca. Jak zafałszowaliśmy historię chłopców z lasu i ubeków' profesor Antoni Dudek.

Historia nieprawdopodobna. Historia Polski powojennej

Fragment okładki książki Anny Kłys "Brudne serca. Jak zafałszowaliśmy historię chłopców z lasu i ubeków'.

Foto: mat.promocyjne

''Kiedy skończyła się II wojna światowa, w Polsce trwała inna wojna. Bratobójcza. Milicjant Stanisław Cichoszewski, dwudziestoparolatek, w obronie gwałconej dziewczyny zabił sowieckiego żołdaka. Tym czynem wydał na siebie wyrok, który został wykonany w podpoznańskim lesie. O losie Stacha decydował niewiele od niego starszy funkcjonariusz UB, Jan Młynarek. Wyroki wykonywał własnoręcznie, w ciemnościach lasu puszczając przed sobą więźniów, a potem strzelając im w głowę. W 1985 roku Młynarek został uznany kombatantem Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, w pięć lat później umarł. Jego życie naznaczone było losami wielu innych straconych, ich pozostawionych żon, dzieci, rodziców. Na wielu błagalnych listach od matek i żon, wszechmocny Bolesław Bierut dopisywał "nie skorzystano z prawa łaski".
55 lat później Anna Kłys próbuje odtworzyć tamte ponure czasy. Wykonuje tytaniczną pracę, sięgając do wszystkich możliwych źródeł, analizując setki dokumentów, przeprowadzając wielogodzinne rozmowy z uczestnikami i świadkami tamtych wydarzeń. - Pamięć narodowa jest sumą skleroz wszystkich obywateli - pisze Anna Kłys. Ale sama nie godzi się na taki kształt zbiorowego wspomnienia. Nie chce, aby o historii decydowały mity, legendy, niedopowiedzenia albo po prostu kłamstwa. Rozprawiając się z nimi, nie bawi się w sentymenty - jej książka jest brutalna, bo brutalne są fakty. Swoisty collage, układanka narracyjna buduje niezwykłe napięcie. Autorka zaburza chronologię opowieści - opowiada "szarpane" historie tak, jak "poszarpane" są losy jej bohaterów.
Praca nad książką przyczynia się do odkrycia rodzinnej tajemnicy - ojciec Anny Kłys był oficerem SB. Powodem powrotu do tamtego świata jest nie tylko potrzeba poznania prawdy o losach narodu, którego się jest częścią. Dla Anny Kłys ta książka to także, a może przede wszystkim, dramatyczna konfrontacja z własną historią. Autorce zależy na pokazaniu relatywizmu sytuacji, chce dotrzeć do miejsca, w którym proste oceny są już niemożliwe. - Tak, to prawda. Ruscy zabijali Polaków, Niemców i Żydów, Polacy zabijali Ruskich, Niemców i Żydów, Niemcy zabijali Ruskich, Polaków i Żydów, a Żydzi zabijali Niemców, Ruskich i Polaków. I jeszcze Niemcy Niemców, Ruscy Ruskich, Polacy Polaków i Żydzi Żydów. Do tego dochodzą Ukraińcy, Białorusini i Litwini - mówi.

Rozliczenie ze stalinowską Polską okazuje się rozliczeniem z całą komunistyczną przeszłością naszego kraju. Również z uproszczoną i zafałszowaną pamięcią o peerelu. Kłys odmalowała prawdziwy, często tragiczny obraz życia w Polsce powojennej. Bo "Brudne serca” to opowieść nie tylko o dwóch konkretnych chłopakach z końca lat 40. Pojedyncze losy ludzkie składają się tu na opowieść o wszystkich ludziach wmanipulowanych w system władzy. To "książka o wszystkich Stachach i wszystkich Młynarkach".

(mat.prasowe)