Edukacja seksualna w szkołach?
- To rodzice powinni zadecydować - mówi wiceminister edukacji. - Jakoś nie pytamy rodziców, czy możemy wykładać teorię ewolucji na lekcjach biologii - odpowiada seksuolog.
Foto: Glow Images/East News
Joanna Kluzik-Rostkowska, nowa minister edukacji zapowiedziała, że zrobi wreszcie porządek z edukacją seksualną w szkołach. Edukatorzy seksualni walczą o obowiązkową edukację. Nie wszystkim rodzicom to się jednak podoba.
- Ministerstwo działa wedle fundamentalnej zasady, że to rodzice powinni mieć głos, czy ich dziecko będzie w takich zajęciach uczestniczyć. Poza tym planujemy badania, dzięki którym chcemy dowiedzieć się, skąd młodzież czerpie wiedzę o seksie, w jaki sposób ta wiedza powinna być ich zdaniem uzupełniona, z jakich źródeł chcieliby ją czerpać - mówi Joanna Berdzik, wiceminister edukacji.
Zdaniem niektórych ekspertów edukacja seksualna powinna być w szkole przedmiotem obowiązkowym. - Rzetelna wiedza, oparta na danych naukowych, jest potrzebna, by zapobiegać takim nieszczęściom, jak niepożądane, przedwczesne ciąże u młodych ludzi czy choroby przenoszone drogą płciowa - przekonuje Tomasz Garstka, psycholog i edukator seksualny, autor wycofanego ze szkół podręcznika "Wychowanie do życia w rodzinie".
W audycji z udziałem słuchaczy, którą prowadził Kuba Strzyczkowski, wypowiedzieli się również: była minister edukacji narodowej Krystyna Łybacka; specjalista seksuolog Aleksandra Robacha; Patrycja Dołowy z Fundacji Mama; Małgorzata Lusar ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców.