Serial "Tuca i Bertie" - cukierkowa animacja dla dorosłych

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Mail
Serial "Tuca i Bertie" - cukierkowa animacja dla dorosłych
Kadr z serialu "Tuca i Bert"Foto: mat prasowe (Netflix)

Jeśli ktoś jeszcze nie zna serialu "Tuca i Bertie", to najprościej skojarzyć go z animacją "BoJack Horseman". Za wizualną stroną obu tych opowieści stoi Lisa Hanawalt, w nowej produkcji daje się też poznać jako wyśmienita showrunnerka. 

Najprościej o serialu "Tuca i Bertie" powiedzieć, że to hołd złożony przyjaźni w wielkim mieście. 

- To serial animowany dla dorosłych. Jeśli ktoś jeszcze o nim nie słyszał, to może go sobie skojarzyć z "BoJackiem Horsemanem". To jest bardzo podobne stylistycznie, bo za stronę wizualną odpowiada ta sama ekipa - wyjaśnia Małgorzata Steciak, krytyczka filmowa. - To serial Lisy Hanawalt, która w "BoJacku" odpowiadała za stronę wizualną, tu jest to jej pierwszy serial, w którym jest showrunnerką, również scenarzystką niektórych odcinków. Ta strona wizualna obu animacji jest bardzo podobna. Znów mamy zwierzęta w formie ludzkiej. Nie mamy wprawdzie ludzi w tym serialu, ale mamy gadające rośliny - dodaje. 

Oprawa "Tuki i Bertie" jest bajkowa, cukierkowa, jest tu mnóstwo pastelowych odcieni, ale jest też trochę surrealizmu, psychodelicznych obrazów. - Twórcy bawią się formą. Pokazują rzeczy, których w serialu aktorskim po prostu nie da się pokazać - wyjaśnia krytyczka. - Główny wątek tego serialu to opowieść o kobiecej przyjaźni. Mamy tu dwie bohaterki w okolicach trzydziestki. Tuca, mówi głosem Tiffany Haddish, a Bertie to Ali Wong. Jedna z nich jest bardzo głośna, ekstrawertyczna, druga bardziej wyciszona. To baza serialu. Dziewczyny bardzo pięknie się uzupełniają i przede wszystkim są dla siebie wsparciem - dodaje. 

Serial, wbrew pozorom, opowiada o sytuacjach bardzo życiowych i zwyczajnych. Jest tu temat kryzysu przyjaźni, gdy jedna z bohaterek zamieszkuje z chłopakiem, są przeróżne sytuacje z rodzicami, są odpowiedzi na pytanie, jak łączyć przyjaźń ze związkiem. - Te tematy jednocześnie mają taki dodatkowy, baśniowy styl. To fajnie to rozbudowuje - ocenia gość Kasi Dydo. 


Posłuchaj

10:01
O serialu "Tuca i Bertie" opowiada Małgorzata Steciak (Stacja Kultura/Czwórka)
+
Dodaj do playlisty
+

 

Scenarzyści nie ograniczają się jednak do prostych problemów zw. z życiem codziennym. - "Tuca i Bertie" nie ucieka od tematów trudnych, jak problem uzależnienia, molestowania, konfliktów z rodzicami, ale nie pokazuje ich w sposób przygnębiający - zauważa krytyczka. - W tej animacji twórcy mogą znaleźć podpowiedzi, że nie trzeba pokazywać wszystkiego wprost i dodatkowo traumatyzować widzów, żeby opowiedzieć o trudnym doświadczeniu i jego konsekwencjach - dodaje. 

Sprawdź także:

Ciekawostką jest, że tylko pierwszy sezon opowieści o dwóch przyjaciółkach zobaczymy na Netflixie, kolejne są dostępne na HBO. - Netflix skasował ten serial po pierwszym sezonie i to była ogromna szkoda. Ta platforma nie daje szansy serialom - zauważa gość Czwórki. - Dziś np. pojawiają się analizy, że "BoJack Horseman" dziś by był skasowany, bo potrzebował się rozkręcić, by zbudować bazę swoich fanów - dodaje. 

***

Tytuł audycji: Stacja Kultura

Prowadzi: Kasia Dydo

Gość: Małgorzata Steciak (krytyczka filmowa)

Data emisji: 29.09.2022

Godzina emisji: 10.14

pj/kor

Polecane