Ferdinand von Sammern-Frankenegg – pokonany przez bojowników getta

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Mail
Ferdinand von Sammern-Frankenegg – pokonany przez bojowników getta
Ferdinand von Sammern-Frankenegg Foto: nieznany/Wikimedia Commons/dp

Rozpoczęta 19 kwietnia akcja była podręcznikowym przykładem tego, jak nie prowadzić kampanii przeciwko powstańcom w zabudowanym terenie. Pierwsze natarcie na warszawskie getto zakończyło się kompletnym fiaskiem. Dowodził nim austriacki nazista, który za nieudolność trafił pod sąd polowy

Urodził się 17 marca 1879 roku w Grieskirchen w północnej Austrii w rodzinie starosty powiatowego. Podczas I wojny światowej został ranny wskutek wybuchu granatu i trafił do włoskiej niewoli. Po wojnie rozpoczął studia prawnicze, które zakończył doktoratem.

Przez kilka lat prowadził praktykę adwokacką. Wziął ślub. Już wówczas dała o sobie znać jego słabość do kobiet, która zaowocowała nieślubnym dzieckiem. Na początku lat trzydziestych zafascynował się ruchem narodowosocjalistycznym. Do SS wstąpił już w grudniu 1933 roku. Po Anschlussie Austrii został dowódcą SS w Marchii Wschodniej. Jako protegowany Arthura Seyss-Inquarta, przywódcy austriackich nazistów, a po inwazji na Polskę zastępcy Hansa Franka, objął urząd dowódcy SS i policji w dystrykcie warszawskim.

To on w obwieszczeniu z 5 września 1942 roku zapowiadał: "(…) nie tylko żydzi zostaną skazani na śmierć za przekroczenie granicy dzielnicy żydowskiej, ale każdy, kto w jakikolwiek sposób dopomaga im w ukrywaniu się. Zaznaczam, że za pomoc udzieloną żydowi nie uważa się tylko przenocowanie ich i wyżywienie, ale również przewożenie ich jakimkolwiek środkiem lokomocji, kupowanie od nich różnych towarów itp." (pisownia oryginalna).

W opinii Himmlera, Sammern-Frankenegg był typem miękkim i niegodnym zaufania, czego dowodzi fakt, że już 15 marca zdecydował się powierzyć likwidację getta Jurgenowi Stroopowi. Sam Stroop w rozmowie z Kazimierzem Moczarskim wspominał, że tego "austriackiego inteligenta z Tyrolu" cechowała "psychiczna flakowatość". Obaj uważali, że Austriak nie nadaje się do dowodzenia akcją ostatecznego zniszczenia getta warszawskiego. Stroop odwiedził getto tuż przed zaplanowaną na 19 kwietnia akcją. Wyczuł, że nie przebiegnie ona bezproblemowo, postanowił zatem poczekać, aż Sammern-Frankenegg sam skompromituje się na stanowisku dowódcy.

Rozpoczęta 19 kwietnia akcja von Sammerna była podręcznikowym przykładem tego, jak nie prowadzić kampanii przeciwko powstańcom w zabudowanym terenie. Austriak rozmieścił swoje oddziały przy murach getta już o 4.30, czym zaalarmował żydowskich bojowników.

"Ten idiota, von Sammern-Frankenegg, prowadził w uliczki i gęste zabudowania jeden czołg, przydzielony Waffen SS ze zdobyczy na froncie francuskim, oraz dwa SS-owskie samochody pancerne. Powstańcy żydowscy ostrzelali czołg i samochody oraz obrzucili je koktajlami Mołotowa. (…) W ciągu pół godziny wojska von Sammerna były rozbite i zdemoralizowane. Czołg palił się dwa razy. Został unieszkodliwiony. To samo stało się z jednym samochodem pancernym" mówił Kazimierzowi Moczarskiemu Jurgen Stroop już po wojnie.

Po fiasku operacji przeciw powstańcom w getcie, Sammern-Frankenegg został zastąpiony na stanowisku dowódcy akcji tłumienia Powstania przez Jurgena Stroopa. Były dowódca SS i policji w Dystrykcie Warszawskim został  postawiony przed sądem wojennym za swoją nieskuteczność. Przeniesiono go karnie do Chorwacji, gdzie zginął w zasadzce urządzonej przez jugosłowiańską partyzantkę we wrześniu 1943 roku.

bm

Polecane